Zespół baletowy Bolszoj uważany jest za najlepszy na świecie. Ten, kto się tam dostaje, ma zapewnioną światową sławę i oszałamiającą karierę. Czasu na jej zrobienie nie jest wiele. Im szybciej tancerz się wybije, tym dłużej będzie błyszczał.

Zapewne dlatego rywalizacja w zespole jest ogromna. Tancerze na scenie zachwycają, ale z dala od oczu widowni życie toczy się swoimi prawami, mającymi niewiele wspólnego z wysublimowaną sztuką najwyższych lotów.

Co jakiś czas dochodziły i dochodzą informacje o panujących tam niesnaskach i kłótniach. Zdarzało się, że konkurentom rzucano na scenę zdechłe koty lub wkładano do baletek odłamki szkła. Niektórzy składali donosy do służby bezpieczeństwa. Wiele z doniesień udało się wyciszyć. Skandale wokół rosyjskiej chluby nie są mile widziane. Jednak pewnych rzeczy nie da się zamieść pod dywan. Tym bardziej, że bohaterami wydarzeń są osoby, które za swe czyny odpowiadają przed sądem. Kolejne historie rzucają cień na historyczny teatr, który niektórzy pogardliwie nazywają „burdelem Bolszoj”.

 

***

Anastazja Wołoczkowa to chyba najpopularniejsza primabalerina rosyjskiej sceny. Bardzo często przy jej nazwisku pojawiały się określenia: „skandalistka”, „Paris Hilton z Moskwy” czy „caryca”. Był czas, kiedy Rosjanie żyli tym, gdzie była Wołoczkowa, jak wyglądała, z kim się spotkała… Jednak chyba najgłośniej zrobiło się o niej w 2003 roku.

Wołoczkowa urodziła się w 1976 roku w Sankt Petersburgu i jako 10-letnia dziewczynka została przyjęta do Rosyjskiej Akademii Baletu. Ukończyła ją w 1994 roku z wyróżnieniem. Dwa lata później świętowała niemały sukces – II miejsce w Międzynarodowym Konkursie Baletowym im. Sergiusza Lifara w Kijowie. Jej kariera potoczyła się modelowo – w latach 1994-1998 rozwijała swoje umiejętności w teatrze Maryjskim w Petersburgu, gdzie obsadzano ją w najważniejszych rolach. Jako 22-latka trafiła do baletu Bolszoj. Od tego czasu występowała na deskach największych teatrów na świecie. Jej międzynarodowa kariera rozwijała się imponująco, aż w 2003 roku dyrekcja teatru Bolszoj zdecydowała nie przedłużać z nią umowy!

Na oficjalnym wypowiedzeniu podano jako powód „brak partnera”.

Jak było naprawdę? Tańczący do tej pory z Wołoczkową Jewgienij Ivanchenko żalił się, że dalsza współpraca z Anastazją może skończyć się dla niego… kontuzją kręgosłupa. A to dlatego, że tancerka była za gruba i podnoszenie jej zaczynało być dla niego wyzwaniem. Ile zatem ważyła „gubaska”? Całe 50 kg przy wzroście 169 cm. Do tego, jak na balet, była już panią w słusznym wieku – liczyła 27 wiosen.

Kiedy wiadomość rozeszła się po kraju, wybuchł skandal. Pojawiły się plotki, że ludzie niechętnie pracowali z Anastazją i wcale nie chodziło o to, że była zbyt wysoka i za ciężka. To miał być typ osoby, która nie potrafi dostosować się do partnera. Praca w zespole nie była jej mocną stroną, zawsze chciała błyszczeć mocniej i jaśniej niż inni. Za wszelką cenę kreowała się na gwiazdę. Oczekiwała, że na plakatach jej nazwisko będzie pisane wielkimi literami, a na dole – zdecydowanie mniejszym drukiem – miały się pojawić nazwiska innych wykonawców.

     Wołoczkowa wzbudzała kontrowersje, a jej zagraniczne występy zawsze owiane były nutą skandalu.

W mediach pojawiały się przypuszczenia, który z biznesmenów jest jej partnerem. Komentowano jej wygląd i kreacje. Znane też były jej zapędy do polityki. Czasami wyrwało jej się, że marzy o członkostwie w jakiejś partii. Przy morzu niezbyt pozytywnych opinii na temat primabaleriny, chwalono ją tylko za determinację. Osiągnęła wiele, mimo że miała warunki fizyczne odbiegające od idealnych. Mało tego, nie poddała się, kiedy starała się dostać do Rosyjskiej Akademii Baletu w Petersburgu. Została przyjęta dopiero za trzecim podejściem. Podobno komisja egzaminacyjna miała wówczas spore wątpliwości, czy kandydatka zostanie kiedykolwiek zawodową tancerką. Zapewne nawet do głowy im nie przyszło, że może trafić do Bolszoj. Później docenił ją sam Jurij Grigorowicz (mistrz choreografii i odkrywca wielu talentów).

1 2>

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze