Fachowców od „mokrej ­roboty” obrali za cel badań brytyjscy naukowcy uniwersytetu w Birmingham. Przejrzeli materiały prasowe i sądowe, dotarli do akt i samych przestępców. Przeanalizowali przypadki zabójstw na zlecenie z lat 1974-2013.

To wystarczający okres, by wyciągnąć wiarygodne wnioski. Kierowany przez prof. Davida Wilsona zespół naukowców zbadał okoliczności 27 morderstw dokonanych w Zjednoczonym Królestwie. Wyniki opublikowali w „The Howard Journal of Criminal Justice”.

Okazało się, że wynajęcie płatnego mordercy wcale nie oznacza dla zleceniodawcy pójścia z torbami.

Przeciętny koszt zlecenia wyniósł 15 180 funtów. Różnice cen były spore: od 200 funtów do 100 tysięcy funtów. (Przeliczając na złotówki przy kursie 1 funt = 5 zł, da to odpowiednio: 75 900, 1000 i 500 tys. zł). Rekordowe zlecenie zabójstwa zdarzyło się w 1994 roku. Za najniższą zapłatę – 200 funtów (1000 zł) zabójca kupił sobie kapelusz…

W tym samym czasie podobnymi badaniami zajęli się naukowcy z uniwersytetu w Bradford. Sprawdzili, że przeciętne „honorarium” płatnego mordercy wynosi około 12 tys. euro (przeliczając na złotówki według kursu 1 euro = 4,5 zł otrzymamy 54 tys. zł).

Niewiarygodne, jak na fakt, że za zabójstwo grozi w Wielkiej Brytanii przynajmniej 20 lat więzienia

 

Naukowcy z Birmingham stworzyli typologię płatnych morderców. Wyróżnili cztery kategorie:

Nowicjusz – zabija pierwszy raz;

Amator – zazwyczaj nie ma przeszłości kryminalnej, a do przyjęcia zlecenia zmuszają go problemy finansowe;

Czeladnik – ma co prawda kryminalną przeszłość, ale po raz pierwszy wykonuje „mokrą robotę”;

Mistrz – wywodzi się często z kręgów wojskowych; zabójca, którego jest najtrudniej schwytać.

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze