Charles, obecnie mężczyzna w średnim wieku, do dziś jest przekonany, że morderca nie działał sam. Jak to praktycznie możliwe, by jeden bandyta tak skutecznie zakładał Josephowi więzy na ręce i nogi, trzymając go jednocześnie na muszce rewolweru? A już zupełnie nie godzi się z biernym, posłusznym zachowaniem ojca wobec śmiertelnego zagrożenia całej rodziny. To niemożliwe, by ojciec czekał na śmierć sparaliżowany strachem. To zupełnie nieprawdopodobne, by tłumił w sobie odruch walki.

Mój ojciec jako nastolatek był znanym w hiszpańskim Harlemie ulicznym zabijaką, a potem mistrzem boksu. Wykorzystałby najmniejszą okazję, by obezwładnić bandytę i szybko odwrócić role – stwierdził Charles Otero latem 2005 roku w rozmowie z reporterem gazety „The Wichita Eagle”.

Kierując się dobrem śledztwa, policja postanowiła nie ujawniać szczegółów wymordowania rodziny Otero. Dopiero po latach opinia publiczna dowiedziała się, że przyczyną śmierci rodziców i dzieci było uduszenie sznurem używanym do zawieszania żaluzji. Sprawca zbrodni przyniósł ten sznur ze sobą, podobnie jak inne wyposażenie w postaci linki, plastikowych worków, taśmy przylepnej, noża do przecinania połączeń telefonicznych i najprawdopodobniej rewolweru. Z domu zginęło kilka drobnych przedmiotów, w tym małe radio tranzystorowe i zegarek na rękę Josepha Otero. W kilku miejscach, w tym na zwłokach, znaleziono ślady spermy, co by znaczyło, że choć żadna z ofiar nie została wykorzystana seksualnie, zaspokojenie popędu było jednym z motywów zbrodni.

 

Ten szczegół, podobnie jak wiele innych, policja trzymała w tajemnicy przez trzydzieści lat

Pod dyktando bestii

Szczegóły te stanowiły sens życia zbrodniarza. Utrzymywały go w stanie radosnego napięcia i podniecenia. Człowiek całkiem mierny i przeciętny, dosłownie taki jak pierwszy lepszy mężczyzna z ulicznego tłumu miasta Wichita, odczuwał teraz wyjątkową moc, dającą mu wrażenie osiągania wyżyn. Czuł się przeznaczony do wyjątkowych celów. Był jedynym posiadaczem tajemnicy o szczegółach dramatu w pozostawionym za sobą domu śmierci. Pysznił się przewagą nad detektywami próbującymi poznać prawdę o tragedii rodziny Otero. Oni wiedzieli tylko trochę, znali tylko niektóre szczegóły. On  mógł nieustannie odtwarzać w swej świadomości w zwolnionym tempie film o tym, co się rozegrało za drzwiami skromnego domu w średniozamożnej dzielnicy Wichita w ten chłodny i pochmurny styczniowy poranek.

Parę minut po ósmej. W drodze do pracy zatrzymuje go jakiś niewytłumaczalny nakaz. Już od pewnego czasu wie, że o tej porze w domu pod numerem 1834 przy Edgemor Street przebywa tylko kobieta i dwoje dzieci. Uprzednio wiele razy obserwował ten dom, wybierając miejsce pierwszej akcji. Inwigilacji zawsze towarzyszyły dreszcze chorej przyjemności: wyznaczył ten dom, naznaczył jego mieszkańców. Bez ich wiedzy, ponad ich wolą, postanowił zawładnąć ich życiem, zdecydować o ich losie. Na razie czai się na podwórku, obserwuje okna i tylne drzwi. Próbował otworzyć je wcześniej, były zaryglowane. Drzwi raptem otwarte, wychodzi chłopiec, wypuszcza psa. Mijają minuty, chłopiec znów pojawia się w drzwiach i przywołuje zwierzę. Drzwi pozostawia otwarte. Bandyta tylko na to czeka i czując narastające ciśnienie krwi, niemal rozsadzającej mu głowę, bez wahania wślizguje się do domu. Natychmiast spostrzega kable i przecina linię telefoniczną. Ci ludzie należą już tylko do niego. Nie mają szansy ucieczki, nikt nie usłyszy wołania, nikt nie przybiegnie z pomocą.

Wdziera się do kuchni, gdzie matka, ojciec i dziewczynka jedzą śniadanie. Chłopiec stoi przy blacie i robi sobie kanapki do szkoły. Celuje w nich z rewolweru. Pies szaleje ze strachu, wtula się w kąt i przeraźliwie szczeka. „Spokojnie, tylko spokojnie, a wszystko będzie OK”. Spokojnym głosem stawia warunki: uciekł z więzienia, jest człowiekiem ściganym, głodnym i wściekłym. Musi dostać pieniądze, samochód, coś do zjedzenia. Nie zniesie już dłużej szczekania tego psa. Zwierzak musi wyjść na podwórko. Joseph Junior otwiera drzwi, wypuszcza psa.

Zapada wreszcie zupełna cisza. W tej ciszy napastnik rozkazuje, by przeszli do głównej sypialni. Pod lufą rewolweru spełniają rozkaz potulnie i bez wahania.

Wpierw wiąże ojca, krępuje mu mocno linką ręce i nogi. Kobieta i dzieci patrzą jak zahipnotyzowani, cierpliwie. Zdążyli mu uwierzyć. Weźmie wszystko co mu potrzebne. Zniknie z ich życia, tak szybko jak się w nie wdarł. Dlatego bez wahania spełniają każdy jego rozkaz, by nie przedłużać, by ten zły sen zakończyć. Wiąże po kolei matkę, córkę Josephine, małego Josepha. Każdy ma już swoje miejsce: ojciec i matka na jednym łóżku, Josephine na drugim, Joseph na podłodze. Czynność za czynnością, działa jak w transie, a jednak nie traci głównego wątku: oto spełnia się to wszystko, co tkwiło dotychczas w sferze jego marzeń. Po raz pierwszy ma taką władzę. Postąpi według nakazów bestii, którą zna jak samego siebie.

< 1 2 3 4>

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze

[fbcomments]