To działa, więc mężczyzna pod lufą rewolweru posłusznie krępuje podrzuconą mu linką ręce i nogi kobiety. Nie stawia oporu, gdy napastnik wiąże go z kolei, każe usiąść przy łóżku i przywiązuje skrępowane stopy do drewnianej podstawy. Wtedy prowadzi kobietę do drugiej sypialni.

Pierwszy ma ponieść śmierć mężczyzna. Poprzez uduszenie przy pomocy pętli narzuconej na szyję. Gdy pojmuje ogrom zagrożenia, usiłuje wyswobodzić się z więzów, chce walczyć do upadłego. Rzuca się, krzyczy, woła o ratunek, w szamotaninie jakimś cudem uwalnia stopy. Podrywa się i uderzeniem głowy próbuje zwalić bandytę z nóg. On jednak oddaje celny strzał w głowę mężczyzny. Przestępca cieszy się, że ma już pierwszego trupa. Biegnie do drugiej sypialni, a tam kobieta zdołała zrzucić sznury z rąk i nóg. Walczą do upadłego: ciosy pięści, szarpanie za włosy, gryzienie. Bandyta ma przewagę fizyczną, rzuca kobietę na łóżko i dusi. Ona nieruchomieje, a wtedy słyszy hałas w głównej sypialni. Przerażony biegnie tam w jednej chwili. Ranny mężczyzna podrywa się na nogi, wali w niego całym ciałem, z gorączkowym impetem podejmującego ostatnią walkę o życie. Bandyta próbuje go dusić, lecz mężczyzna wyrywa mu rewolwer. Zwarcie zębów na jego dłoni, odzyskuje rewolwer, próbuje strzelać, ale broń się zacięła. Wyciąga więc z kabury spod pachy drugi rewolwer i celnym wystrzałem po raz wtóry zwala mężczyznę na podłogę.

 

Biegnie do sypialni, a przy drzwiach ukryta tam kobieta próbuje rozpaczliwie się bronić. Morderca  panikuje, ogarnia go strach, że to on wyjedzie z tego domu na ruchomych noszach. W panicznym lęku o życie łapie nóż i wbija kobiecie ostrze kilka razy w plecy, próbując razić pod żebra i nieco w górę. Kobieta pada na ziemię. Tymczasem od frontu domu dobiega hałas zatrzaskiwanych drzwi wejściowych. Ugodzony już dwoma pociskami mężczyzna wybiega z domu. Nieporadnie, brocząc krwią, ucieka ulicą.

Bandyta nie ma już czasu, by go ścigać. Za chwilę przyjedzie policja i zostanie złapany na gorącym uczynku. Chwyta torbę i kluczyki do samochodów swoich ofiar, wyskakuje na podjazd. Przy garażu stoją dwa auta. Próbuje otworzyć jedno, potem drugie, ale uniemożliwia mu to konwulsyjne drżenie rąk. Ucieka w kierunku przeciwnym do biegu ocalałego mężczyzny. Na jakiejś ulicy zwalnia, przechodzi w szybki marsz, odzyskuje orientację, odnajduje swój samochód na parkingu Wichita State University. Potem długo siedzi w aucie, uspokaja drżenie rąk, sciera pot i  krew.

Policja długo nie kojarzyła tego napadu z rzezią w domu rodziny Otero. Wichita nie chciała jeszcze przyjąć do wiadomości faktu, że w mieście działa maniakalny seryjny morderca. 21-letnia Kathryn Bright mieszkała z młodszym o dwa lata bratem Kevinem. Zakrwawiony i słaniający się na nogach zaalarmował przechodniów, którzy zawiadomili pogotowie i policję. Kevin cudem przeżył. Kathryn zmarła od ciosów noża, po kilku godzinach walki o jej życie w szpitalu.

Tadeusz Wójciak

Jesteś ciekaw jaki jest ciąg dalszy tej tajemniczej historii? Już jutro zaprezentujemy kolejną, drugą część tekstu o BTK. Nie przegap!

< 1 2 3 4

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze

[fbcomments]