To miała być rutynowa wizyta w bratnim państwie socjalistycznym. Towarzysze z Pragi chcieli odwiedzić m.in. czechosłowacki konsulat generalny w Szczecinie i port, który był wtedy ichnim oknem na świat. Do Szczecina mieli przyjechać pociągiem i zakończyć dzień w Kaskadzie (renomowany lokal rozrywkowy – przyp. red.), gdzie zapewne czekała już na nich najlepsza schłodzona wódka i kawior.

Rozmowy w stolicy przedłużały się jednak i zapadła decyzja, że do Szczecina dostaną się należącym do 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego samolotem An-24.

Wystartowali o godzinie 21.30. Była to odważna decyzja, bo na północy kraju panowały bardzo złe warunki pogodowe. Na pokładzie znajdowali się minister spraw wewnętrznych – Wiesław Ociepka i jego czechosłowacki odpowiednik Radko Kaska. Poza nimi oficjele z Czechosłowacji i peerelowskiego resortu spraw wewnętrznych oraz esbecy.

Lot przebiegał bez zakłóceń. Kwadrans przed godziną 23 polscy piloci rozpoczęli procedurę lądowania na lotnisku w Goleniowie. Na oczach obsługi naziemnej maszyna nagle zaczęła gwałtownie tracić wysokość i wkrótce zniknęła z pola widzenia. O godzinie 22.52 nastąpił potężny wybuch. 2,2 km przed pasem lądowania, samolot uderzył w ziemię.

Nikt z 18 osób przebywających na pokładzie nie miał szans na przeżycie. Szczątki maszyny rozrzucone były w promieniu kilkuset metrów. Teren katastrofy natychmiast został obstawiony przez milicję, wojsko i SB. Wojskowa Służba Wewnętrzna zbierała szczątki samolotu. Nikogo nie dopuszczano w pobliże.

Bezpieka objęła śledztwo ścisłą tajemnicą. W gazetach z tamtego okresu nie ma ani jednej reporterskiej relacji z miejsca katastrofy. Stwierdzono, że doszło do niej z powodu wpadnięcia samolotu w dziurę wytworzoną przez wiry powietrzne – maszyna wpadła w turbulencje. Dodatkowo sterowność samolotu miało zmniejszyć oblodzenie powierzchni nośnych. Takie wnioski jednak nie wszystkich przekonywały. Spekulowano, że załoga mogła być pod wpływem alkoholu. Być może nawet piloci skorzystali z poczęstunku dostojnych gości. Wszak ministrowi się nie odmawia. Mówiło się również o sabotażu (śmierć szefa resortu siłowego podczas zagranicznej delegacji!). Katastrofę miały spowodować czechosłowackie służby na zlecenie jednej z frakcji partii rządzącej. Według innych hipotez za zamachem stała SB albo KGB.

 

Anna Jagodzińska

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze