Przerwana budowa w Lublinie

Aby poznać nawiedzone domy, wystarczy przyjechać do stolicy województwa lubelskiego i udać się na ulicę Jankowskiego. Stoi tam niewykończony dom, a na jego balkonie wisi tabliczka z napisem: „Króluj nam Chryste. Jezu ufam Tobie”. Czemu tam ją zawieszono? Niektórzy interpretują to jako wyraz głębokiej wiary właściciela posesji. Niewykluczone jednak, że rzeczywiście tam straszy i trzeba się bronić przed złymi mocami?

Faktem jest, że dom od lat stoi niewykończony, ale przecież ludzie z wielu powodów nie kończą wcześniej rozpoczętych budów.

Najbliżsi sąsiedzi tajemniczej posesji twierdzą, że nic nie widzieli i nie słyszeli. Ich zdaniem opowieści o nawiedzonym domu to plotki.

Dlaczego zatem ktoś je rozsiewa? Z zawiści? Może coś w tym jest, skoro co jakiś czas pojawiają się historie o niesamowitych rzeczach, jakie miały dziać się w budynku przy ulicy Jankowskiego.

Ludzie wymieniają się informacjami. Zarzekają, że widzieli tam zjawy. Słyszeli niepokojące odgłosy dobiegające z wnętrza domu: płacz, jęki, krzyki. Najczęściej mówią, że ktoś z ich bliskich „coś” widział, ale samemu lepiej nie sprawdzać… Takie miejsca funkcjonują w sposób nieformalny, najczęściej w drugim obiegu. Wszyscy wiedzą, szepczą, opowiadają sobie niestworzone historie, ale niewielu doświadczyło ich na własnej skórze.

 

Dom z diabłem w Biłgoraju

W rankingu nawiedzonych miejsc Lubelszczyzny z pewnością najbardziej popularny jest dom w Izbicy, ale wielbiciele mrocznych tajemnic podają sobie i inne adresy. Podobno straszy także w Biłgoraju przy ul. Lubelskiej, gdzie stoi straszny dom nazywany „domem z diabłem”. Krążą opowieści, jakoby budowla ta została wzniesiona z cegieł pochodzących z cmentarza i prawdopodobnie dlatego lubią tam gościć duchy. Kiedyś miał tam nocować pewien mężczyzna, ale uciekł, nie dotrwał do rana.  Co widział, nie chce opowiadać. Strach sznuruje mu usta.

Ludzi ciągnie do takich tajemniczych miejsc, bo lubią się bać i uwielbiają sensacje. Wielu chce na własnej skórze sprawdzić ile prawdy jest w plotkach. Zdaniem egzorcystów, nawiedzone domy istnieją i wcale nie są rzadkością.

Przestrzegają, że lepiej nie starać się wywoływać duchów, bo taka „zabawa” może źle się skończyć. W Polsce nie brakuje osób, które interesują się tematyką paranormalną. Funkcjonują też tak zwani „łowcy duchów”. To osoby, które polują na duchy i chętnie odwiedzają miejsca, o których mówi się, że są nawiedzone. Osoby interesujące się tymi zagadnieniami przestrzegają jednak, aby być ostrożnym i np. nie naśmiewać się ze zmarłych, nigdy nie szukać duchów samemu, cały czas dokształcać się w zakresie sił nadprzyrodzonych.

 

Wiara i nauka

Duchy i nawiedzone domy to temat, który budzi ciekawość, ale i strach. Naukowcy starają się tłumaczyć różne paranormalne zjawiska. Ich zdaniem często to, co jest brane za zjawisko paranormalne, da się logicznie wytłumaczyć. Możemy mieć np. do czynienia ze zjawiskiem pola elektromagnetycznego.

Okazuje się, że w większości „nawiedzonych” miejsc zaobserwowano większe niż zazwyczaj pole elektromagnetyczne. Mogą mieć na to wpływ pierwiastki chemiczne wchodzące w skład skorupy ziemskiej. Większe pole elektromagnetyczne może też być wynikiem skumulowania urządzeń elektronicznych. W takich sytuacjach czujniki wykazują jego podwyższone wartości, konsekwencją czego mogą być różne „niesamowite” rzeczy. Pole elektromagnetyczne jest w stanie wyzwolić aktywność określonych obszarów naszego układu nerwowego i na przykład wywołać wrażenie czyjejś obecności, zawrotów głowy albo halucynacje.

Widzenie duchów może być też efektem fal dźwiękowych o niskiej częstotliwości, nazywanych infradźwiękami. Są to tak niskie dźwięki, że nasze ucho nie jest w stanie ich zarejestrować, jednak wywierają one wpływ na pracę naszego mózgu. Przez infradźwięki, wydawane np. przez wentylatory, możemy czuć niepokój, być zdenerwowani. Możemy mieć przyspieszone bicie serca, problemy ze snem czy koncentracją.

Osoby zajmujące się szukaniem duchów często wyposażone są m.in. w detektor EMF. Jest to urządzenie rejestrujące zmiany pola magnetycznego. Niektórzy posiadają także niezwykle czułe mikrofony, rejestrujące infradźwięki.

Naukowcy twierdzą też, że świadomość może spłatać nam figla i zobaczymy coś, czego nie ma. Na przykład, budząc się w nocy widzimy coś lub słyszymy. Oczywiście, jesteśmy przekonani że nawiedziły nas duchy, tymczasem często to nic innego, jak „niedobudzona” świadomość, która stworzyła nam taki obraz. Ludzie, którzy są przekonani, że widzieli ducha mówią, że nie mogło być to nic innego, ponieważ doznali paraliżu. Według ich zeznań, nie byli w stanie ruszyć nawet palcem!

 

Naukowcy tłumaczą to niczym innym, jak paraliżem sennym. Ich zdaniem, w nocy mózg powoduje „paraliż” całego ciała, aby śpiący nie zrobił sobie krzywdy. Jeśli doświadczamy takiego obezwładnienia, prawdopodobnie paraliż ogarnął nas, zanim zdążyliśmy głęboko zasnąć. Jesteśmy świadomi, co się dzieje, ale nie jesteśmy w stanie się ruszyć. Podobny efekt możemy poczuć, jeśli zostaniemy wyrwani z głębokiego snu.

Z naukowego punktu widzenia nie można jednoznacznie udowodnić, że coś nie istnieje… Tym bardziej, że wiele osób wierzy w duchy, diabły i inne nadprzyrodzone moce. Świadczy o tym chociażby potężny, sosnowy stół z odbitą na nim dłonią diabła. Ten niesamowity eksponat możemy zobaczyć w Muzeum Lubelskim. Legenda głosi, że dawno, dawno temu chciwy szlachcic w Lublinie oszukał wdowę, a Trybunał Koronny wydał niesprawiedliwy wyrok. Z pomocą przyszedł diabeł, który zostawił odbicie dłoni na blacie. Chociaż stół cieszy się dużym zainteresowaniem wśród zwiedzających, nikt nigdy nie zbadał, jak powstał na nim ślad…

 

Ryszard Bukowski

 

< 1 2

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze

[fbcomments]