Klub nocny El Chico, to tak naprawdę agencja towarzyska działająca pod przykrywką salonu masażu. 30 czerwca 1995 roku, nad ranem, do tegoż klubu weszło trzech mężczyzn. Mówili po rosyjsku. Dwóch było ubranych w czarne garnitury i białe koszule. Trzeci – mimo że tylko w dżinsowej kurtce – wyglądał na szefa. Wydawał polecenia osiłkom. Wyjął paczkę papierosów, wyciągnął jednego i odpalił. Zadawał pytania, ale dziewczyny go nie interesowały. Chciał rozmawiać z ochroną. W międzyczasie zamówili drinki.

W lokalu było niewielu gości. Zaledwie dwóch klientów (jednym z nich był poznański policjant). To była wyjątkowo spokojna noc. Kiedy tylko do pomieszczenia weszli budzący respekt ochraniarze – Dariusz K. i Piotr J., padły strzały. W rękach napastników błysnęły ostrza noży. Dariusz K. wyskoczył przez okno, ale śmiertelne kule dosięgły go już na zewnątrz. Piotr J. został skatowany, ale przeżył. Cała akcja odbyła się błyskawicznie. Mimo zebranych na miejscu śladów, śledztwo utknęło w martwym punkcie, a w grudniu 1995 roku zostało umorzone. Ustalono, że były to porachunki między gangami.

Sprawa została wznowiona dopiero wiosną 2006 roku, kiedy w ręce niemieckiej policji wpadł bandzior o „wschodnim” typie urody, podejrzany o rozboje. Jego odciski palców trafiły do europejskiego systemu komputerowego AFIS (który zawiera wszystkie odciski palców przestępców z całej Unii Europejskiej) i okazało się, że są takie same, jak te zabezpieczone w El Chico. Po drodze pojawiły się liczne komplikacje z zaginięciem oryginalnych odcisków palców z archiwum, ale to już opowieść na inną, długą historię, pełną znaków zapytania i domysłów.

Niemniej facet z dżinsowej kurtce – Aleksander S. „Sasza” wreszcie został oskarżony o wydarzenia w El Chico. Tak jak sądzono, były to porachunki gangsterskie, tyle że Dariusz K. został pomylony z właścicielem – na którego było zlecenie. Aleksander S. został skazany na dożywocie (w 2015 roku, a w 2016 roku sąd apelacyjny obniżył wyrok do 25 lat pozbawienia wolności). O zlecenie zabójstwa w El Chico został oskarżony „Oczko” i jego kompan – Marek W. Obaj nie przyznają się do winy.

Agnieszka Kozak

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze