Roger Hunter był nie tylko narcyzem, ale również hedonistą. W dążeniu do totalnego szczęścia, uzyskiwanego na podłożu chorobliwego egoizmu,  nigdy nie liczył się z konsekwencjami zdrady małżeńskiej oraz lawirowania pomiędzy tak wieloma kobietami. Był dumny, że on potrafi to robić, podczas gdy koledzy z komisariatu  tkwią przy jednej kobiecie. Nie ukrywał więc licznych przygód, przechwalając się zarówno swoimi podbojami, jak i udanym związkiem małżeńskim.

Był przecież szczęśliwym małżonkiem. – Nie natrafiłam nawet na najmniejszy dowód, że był mężem nieszczęśliwym, co ewentualnie mogło go wypędzać z domu i podsuwać rozpustne pomysły – stwierdza reporterka Tracy Fields. – On był wyjątkowym szczęściarzem. Posiadał przecież wszystko, czego chciał. A pragnął być mężczyzną żonatym, władającym stuprocentowo lojalną żoną, przy tym zamożną, zapewniającą mu odpowiednio wysoki poziom życia. Taką kobietą była właśnie Michelle, nie tylko piękna i finansowo niezależna, lecz mająca na dodatek spadek po ojcu i matkę zawsze gotową do dzielenia się z córką i zięciem swoim wysokim kontem.  Roger Hunter  pragnął jeszcze jednego: nieograniczonej wolności osobistej po to, by mieć te wszystkie kobiety.

Ten mężczyzna uwielbiał swój materialny stan posiadania. Był współwłaścicielem domostwa wartości pół miliona dolarów. Zadziwiające: wraz ze śmiercią Michelle ten już uprzednio luksusowy styl życia byłego policjanta polepszył się jeszcze bardziej. Jako wdowiec stał się posiadaczem miliona dolarów z jej ubezpieczenia  na życie. Wkrótce był znowu mężczyzną żonatym. Z kobietą-detektywem spotykał się jeszcze w jakiś czas po śmierci żony, lecz to nie z nią się ożenił. Jego nową żoną została piękna agentka handlu nieruchomościami. Stali się szybko partnerami we własnej firmie.

Nie stracił cenionego miejsca zamieszkania. Nadal mieszkał w swoim domu, tym razem z nową żoną oraz z tą samą co poprzednio teściową, matką zmarłej Michelle, która nigdy nie straciła do niego zaufania.

Swe poparcie dla byłego zięcia wyraża ona do dziś tak otwarcie i żarliwie, że ludzie obserwujący bieg wydarzeń podejrzewają Huntera o jeszcze jeden potajemny związek: tym razem ze swą byłą teściową.

 

Starcie detektywów

Matka zmarłej Michelle była pierwszą osobą, gwałtownie protestującą na wiadomość, że prokuratura chce odświeżyć „zimną sprawę”. Reportaż Tracy Fields obudził sumienia. Gdy we wrześniu 2008 roku gazeta z tym materiałem  trafiła w ręce czytelników, zadziałało to jak długo oczekiwany wstrząs. Pojawiły się nawoływania o sprawiedliwość. Nawet policjanci z dawnego otoczenia zawodowego Rogera Huntera zaczęli otwarcie mówić, że pięć lat temu udało mu się uciec przed odpowiedzialnością za morderstwo.

 

Roger Hunter został aresztowany wiosną 2009 roku, a w kilka tygodni później stanął przed sądem. Oskarżało go dwoje młodych prokuratorów, którzy w czasie gdy Michelle odeszła z tego świata byli jeszcze studentami prawa. Teraz mieli przed sobą wyrachowanych obrońców byłego detektywa. Wbrew temu, co przed siedmiu laty usłyszała opinia publiczna, musieli udowodnić, że Michelle była ofiarą starannie zaplanowanej zbrodni, nie zaś samobójstwa czy nieszczęśliwego wypadku przy czyszczeniu broni. Obrońcy oskarżonego mieli nad nimi ogromną przewagę: żadnej krwi na jego odzieży, żadnych odcisków palców ani dowodów DNA. Jedyny jego związek z tą sprawą to miejsce, czyli małżeńska sypialnia w ich wspólnym domu oraz ta nieszczęsna sztuka broni, którą Roger rzekomo dał Michelle do czyszczenia.

To wszystko przemawiało na korzyść oskarżonego. Na dodatek obrona miała w ręku wyjątkowo skuteczną broń, w postaci zeznań matki Michelle, która nawet na chwilę nie potrafiła zwątpić w jego czyste sumienie. W dniach jej zeznań sala sądowa pękała w szwach, bo nigdy przedtem nie słyszano o teściowej oskarżonego przemawiającej nie tylko na niekorzyść zamordowanej córki, a wręcz w jego obronie.

Przed sądem matka Michelle stwierdziła, że Roger Hunter nie tylko nie zamordował jej córki, lecz zawsze był jej obrońcą i próbował wybawić ją z kłopotów. Matka opisała córkę jako nieudane, otyłe dziecko, bez koleżanek, nie mówiąc już o posiadaniu własnego chłopaka.

W tej sytuacji Roger pojawił się jako jedyna szansa. Jako przyszły mąż, Roger wziął się od razu za odchudzanie Michelle, dzięki czemu brzydkie kaczątko przemieniło się w pięknego łabędzia. Michelle nigdy nie słuchała matki. Tylko Roger  był w stanie regulować jej dzienne porcje. Tylko on był wielkim autorytetem w ich wspólnym domu.

1 2>

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze