Z kasy zginęło 600 zł. Czy tyle warte było życie młodej kobiety?

Jacek Z. nerwowo chodził pod sklepem.

– Jadzia! Bogdan! – nawoływał pukając w drzwi, ale nikt mu nie otwierał. – Co u licha? – mamrotał pod nosem.

Jacek i jego żona Jadwiga prowadzili sklep spożywczo-monopolowy w centrum O. Tego dnia robili inwentaryzację. Pomagał im przyjaciel Jacka – Bogdan J. Pracowali we troje, ale Jacek zostawił ich na jakiś czas i pojechał do domu po gniazdko elektryczne. Kiedy wrócił, sklep był zamknięty. Nie miał pojęcia dlaczego. Rozmawiał ze stróżem, ale mężczyzna nic nie widział.

– Jadę po zapasowe klucze – powiedział.

Kiedy Jacek Z. oddalił się, stróż podszedł do drzwi sklepu. Odruchowo chwycił za klamkę. Drzwi nie ustąpiły. Schylił się i zajrzał przez dziurkę od klucza. Dreszcz przeszył jego ciało. Wyprostował się, przetarł oczy i spojrzał jeszcze raz. Nic mu się nie przywidziało. Na ziemi leżała kobieta. Widział jej nogi. Nie zastanawiając się ani chwili, wezwał policję.

Niestety, okazało się, że przebywająca w środku 32-letnia Jadwiga Z. nie zasłabła, tylko została napadnięta i zamordowana. Wszystko musiało się wydarzyć w czasie, kiedy jej mąż pojechał do domu. Portier zadzwonił po policję tuż po godzinie 21, a jeszcze po 20 kobieta żyła.

– Paulinka, starsza córka Jadzi, dzwoniła do niej po 20. Nie wiem, która była dokładnie – 20.15, może 20.20. Jakoś tak. Właśnie zaczynał się serial, który zawsze oglądam. Jacek był w domu, przyjechał na chwilę i poprosił córkę, aby zadzwoniła do matki i zapytała, gdzie są gniazdka. Przy okazji powiedziała jej, co zrobiliśmy na kolację – wspomina matka Jadwigi Z.

Pogrzeb Jadwigi Z. był wyjątkowo przygnębiający. Do tego jeszcze ta data – piątek, trzynastego… Kto ją zamordował i dlaczego? Z kasy zginęło 600 zł. Czy tyle warte było życie młodej kobiety?

Nad grobem stał jej mąż i starsza córka. Mężczyzna ledwo trzymał się na nogach. Prawdopodobnie wiele osób zebranych tego dnia na cmentarzu serdecznie współczuło Jackowi Z. A jeszcze bardziej 11-letniej Paulinie i 1,5-rocznej Marcie. Młodsza z osieroconych córek była zbyt mała, aby zdawać sobie sprawę, że nigdy więcej nie zobaczy mamy. Powiedziano jej, że zasnęła. Na pewno nie rozumiała, że już nigdy się nie obudzi…

Ludzie powoli zaczęli opuszczać smutną ceremonię. Jacek Z. również ruszył w kierunku bramy. Niespodziewanie podeszło do niego trzech mężczyzn.

– Pozwoli pan z nami – powiedział jeden z nich i wyciągnął kajdanki.

Czy Jacek Z. miał coś na sumieniu? Kto zamordował jego żonę. Sięgnij po „Detektywa – Wydanie Specjalne”, w którym znajdziesz tekst Ryszarda Bukowskiego pt. „Koledzy spod celi”.

Więcej intrygujących historii kryminalnych znajdziesz w najnowszym kwartalniku „Detektyw – Wydanie Specjalne” nr 2/2019 w sprzedaży od 4 czerwca 2019 roku, a także w wersji elektronicznej do kupienia TUTAJ oraz w wersji do słuchania dostępnej TUTAJ.

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze