Kiedy myślimy o procesach sądowych, wielu z nas wyobraża sobie prawników w idealnie skrojonych garniturach, walczących o sprawy w pełnych powagi salach sądowych. Przy dramatycznych kwestiach sprawiedliwości wszystko wydaje się takie poważne.

Trafiają się też mniej poważne przypadki. Wszyscy słyszeliśmy o absurdalnej sytuacji, kiedy mężczyzna próbował pozwać Red Bulla za fałszywy marketing, kiedy odkrył, że napój energetyczny nie dodał mu skrzydeł. Twierdził, że napój nie zwiększył jego sprawności fizycznej ani intelektualnej nawet po dekadzie regularnego spożywania. Czy jednak słyszeliście o procesie… za kradzież spermy

W 1998 roku mężczyzna z Albuquerque złożył pozew przeciwko swojej byłej dziewczynie za zajście w ciążę bez jego zgody. Peter Wallis oskarżył Kellie Smith o oszustwo i naruszenie umowy za „celowe nabycie i niewłaściwe wykorzystanie jego nasienia”.

Według Wallisa, Smith dała mu słowo, że będzie używała pigułek antykoncepcyjnych. Potem umyślnie przestała je brać, żeby zajść z nim w ciążę. W rezultacie Wallis został ojcem dziecka bez swojej wiedzy i zgody. Jego domaganie się pieniędzy opierało się na tym, że będzie musiał pokryć wydatki na utrzymanie dziecko, którego nie chciał.

Po stronie pozwanej prawnicy argumentowali, że Smith nie mogła „ukraść” nasienia, ponieważ zostało przekazane podczas dobrowolnego działania. W związku z tym, w świetle prawa jest uznane za prezent, a Wallis nie ma już praw do posiadania.

Po wiadomości o ciąży, Wallis oświadczył się Smith i poprosił, by dokonała aborcji. Jednakże Smith odmówiła obu ofert i przeprowadziła się do swoich rodziców. W przeciwieństwie do argumentu Wallisa, że kobiety mają wybór, więc niesprawiedliwym jest, żeby musiał płacić, Smith miała prawo odrzucić obydwie propozycje i wygrała sprawę.

Źródło: zalajkowane.pl

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze