W lutym 2018 roku w Rybniku zamordowano 17-letnią Alicję. W przeddzień śmierci dziewczyna bawiła się na imprezie z okazji 18. urodzin koleżanki. Potem miała przenocować u znajomej, o 7 rano obiecała wrócić do domu. Nie wróciła. Zaniepokojona matka dzwoniła na jej komórkę. Bezskutecznie. Kilka godzin później w tym samym mieście znaleziono ciało młodej kobiety. To była Alicja. Padła ofiarą morderstwa.

Na ciele zmarłej ujawniono ślady duszenia i rany głowy. Rozpoczęło się rutynowe śledztwo. Przesłuchania świadków, odtwarzanie ostatnich godzin życia denatki, analiza nagrań miejscowego monitoringu. Po kilkunastu godzinach pracy policji, krąg podejrzanych osób znacznie się zmniejszył i wszystko wskazywało na to, że dziewczyna wyszła z lokalu w centrum miasta w towarzystwie 20-letniego mieszkańca Rybnika. Kilka dni później wszystko było jasne – podejrzanym w tej sprawie okazał się brat koleżanki zabitej dziewczyny. Został przesłuchany przez prokuratora i usłyszał zarzut zabójstwa 17-latki. Nie przyznał się do winy. Twierdził, że był pod wpływem środków odurzających i niewiele pamięta.

Wprawdzie policja zatrzymała podejrzanego, ale potem zaczęły dziać się dziwne rzeczy z kontem zmarłej dziewczyny na Facebooku. Ktoś przejął jej konto, zmienił zdjęcie profilowe, zamieścił filmik z zakodowaną informacją, jakoby był na miejscu zbrodni. Żartowniś sporo się nad tym napracował: nagranie zaczyna się jak film grozy: najpierw obraz śnieży, słychać szum, piski, później jakieś cienie. Kolejna scena przedstawia szarpaninę lub bijatykę osób. Scena zmienia się, obraz jest bardzo niewyraźny, ale przypomina on… kota w krawacie. Kolejna scena – widzimy ludzką postać idącą wzdłuż chaszczy, coś mówi. Sekwencja obrazów powtarza się, a na końcu pojawia się roześmiana twarz w negatywie. Na końcu alfabetem Morse’a ktoś wystukuje imię i nazwisko mordercy! W kolejnych dniach osoba podszywająca się pod Alicję zaczęła pisać do jej znajomych, straszyć i wskazywać osoby, które mają mieć związek z zabójstwem nastolatki. Ktoś bawił się z policją w kotka i myszkę.

To pierwszy w Polsce przypadek, kiedy po dokonanym zabójstwie ktoś ukradł tożsamość denata. Tym razem były to makabryczne żarty. Za coś takiego grożą surowe kary. Tymczasem technika otwiera nowe możliwości dostępne również dla hejterów i wszelkiej maści internetowych szaleńców. Niedawno pojawił się skrypt sztucznej inteligencji, który umożliwia – po odsłuchaniu kilkuminutowego nagrania czyjegoś głosu – pełne naśladowanie, łącznie z intonacją i sposobem wypowiedzi. To pozwala tworzyć filmy z pozornym udziałem osób, które w rzeczywistości nie będą miały pojęcia, że się tam wypowiadają.

Jolanta Walewska

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze