Polskie kroniki kryminalne od zakończenia II wojny światowej odnotowały wielu seryjnych zabójców. Spośród nich rekordzistą jest niewątpliwie Zdzisław Marchwicki, choć w ostatnich latach pojawiają się wątpliwości, czy aby na pewno był on sprawcą wszystkich przypisywanych mu zbrodni. Motywem działania większości tych zbrodniarzy był niepohamowany popęd seksualny. Tadeusz G. wyłamuje się z tego schematu.

Wiele wskazuje na to, że w przypadku podkieleckiego plantatora truskawek mamy do czynienia nie tylko z największym zabójcą w najnowszej historii, ale jednocześnie najbrutalniejszym i wyjątkowo cynicznym zbrodniarzem, który nie znał czegoś takiego, jak odruch ludzkiego serca…

Tadeusz G. wpadł w ręce policji 13 marca 2007 roku, po zabójstwie właściciela kantoru i jego syna w podkrakowskich Myślenicach. Pierwszy akt oskarżenia sporządzony przeciwko Tadeuszowi G. zarzucał mu popełnienie pięciu zabójstw. Pod koniec 2018 roku lista ta obejmuje już osiemnaście zbrodni.

W powojennej historii Polski nie było przestępcy, któremu przypisywano by tyle ofiar, co jemu. Do żadnej zbrodni nigdy się nie przyznał, ani razu nie wyraził skruchy, bo – w jego mniemaniu – nie miał przecież za co! Jako przywódca grupy atakującej właścicieli punktów wymiany walut dostał dożywocie za zabójstwa pięciu osób (także w Kraśniku, Tarnowie i Piotrkowie Trybunalskim). Ma też wyrok 25 lat więzienia za potrójne zabójstwo Ukraińców w Cedzynie w 1991 roku, jedną z najokrutniejszych zbrodni w Świętokrzyskiem.

O przestępczej działalności Tadeusza G. przeczytasz w drugiej części reportażu Leona Madejskiego pt. „Krwawy plantator truskawek”, który publikujemy w lutowym „Detektywie”.

Więcej ciekawych i intrygujących tematów kryminalnych znajdziesz  w najnowszym miesięczniku „Detektyw” nr 2/2019 w sprzedaży od 15 stycznia 2019 roku, a także w wersji elektronicznej do kupienia TUTAJ oraz w wersji do słuchania dostępnej TUTAJ.

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze