Światła na pedofila

W marcu 1997 roku prokuratura w Boulder wezwała na pomoc kolejnego eksperta. Był nim Lou Smith, detektyw z wydziału zabójstw urzędu szeryfa hrabstwa El Paso, ekspert słynący w stanie Kolorado z ogromnej skuteczności w rozwiązywaniu zagadek trudnych morderstw. W swej karierze wykrył sprawców ponad dwustu zabójstw, w tym mordercę małej dziewczynki z Colorado Springs, którego przed dociekliwością śledczą detektywa Smitha nie uchroniła ucieczka aż na Florydę. Detektyw Lou Smith chętnie podjął się śledztwa.

Po oględzinach miejsca zbrodni i wnikliwej analizie wszystkich dowodów on też doszedł do wniosku, że sprawcami zbrodni nie mogli być rodzice dziewczynki. Jego zdaniem, zbrodni dokonał człowiek z zewnątrz, najprawdopodobniej pedofil, zafascynowany urodą małej JonBenet. Mógł ją zobaczyć podczas jednego z dziecięcych konkursów, a postać sześciolatki, zachowującej się na wybiegu jak dorosła kobieta, podnieciła jego chorą wyobraźnię do tego stopnia, że postanowił jakoś do niej dotrzeć.

Mężczyzna ten starannie zaplanował przestępstwo. Przypuszczalnie wystarczająco długo obserwował posiadłość Ramseyów i styl życia wszystkich domowników, by bez trudu wykonać plan. Włamał się do ich domu w świąteczny wieczór, gdy cała rodzina pojechała na przyjęcie do przyjaciół. Wszedł do środka bez większego trudu, przez okno w piwnicy, wybite kilka miesięcy wcześniej przez pana domu i nigdy nienaprawione. Miał wystarczająco dużo czasu, by przy kuchennym blacie napisać list z żądaniami okupu, używając w tym celu notatnika Patricii Ramsey. Potem ukrył się w jednym z licznych zakamarków trzypiętrowego domostwa i spokojnie czekał aż do ich powrotu z przyjęcia i pójścia spać.

John i Patricia Ramsey spali kamiennym snem: ona po wyczerpującym przebiegu świątecznego dnia, on po zażyciu pigułki nasennej. Przestępca mógł więc poruszać się po domu całkiem swobodnie. Wszedł do sypialni JonBenet, obezwładnił ją, zakleił jej usta taśmą i zniósł do piwnicy, z przypuszczalnym zamiarem wykradzenia dziecka z domu. Jednak, z sobie tylko znanych powodów, postanowił od razu wykorzystać ją seksualnie.

Związał dziewczynce ręce, założył jej pętlę na szyję i zaczął ją przyduszać, obracając kawałkiem złamanego pędzelka. JonBenet odzyskała przytomność i na chwilę podjęła próbę walki. Wtedy napastnik wpadł w panikę, jeszcze silniej zacisnął pętlę i uderzył dziewczynkę mocno w głowę, roztrzaskując lewy fragment czaszki jakimś dużym przedmiotem, przypuszczalnie latarką.

Ukrył zwłoki w komórce na wina i wydostał się z domu przez to samo wybite okno. Pozostawił za sobą ślady: odcisk sportowego buta Hi-Tec na podłodze piwnicy, zadrapanie ściany przy oknie, odcisk dłoni na drzwiach komórki, mikroskopijne ślady swej skóry pod paznokciami JonBenet, włos łonowy oraz drobinki potu w bieliźnie dziewczynki.

 

Sprawa bez końca

Żaden z tych śladów nie należał do rodziców zamordowanej, co jednak – włącznie z orzeczeniami dwóch wybitnych ekspertów – nie potrafiło przekonać detektywów z Boulder do całkowitej niewinności Johna i Patricii Ramsey. Prokurator okręgowy Alex Hunter zmierzał konsekwentnie do postawienia ich w stan oskarżenia. Jego trzyletnie wysiłki spełzły jednak na niczym. Ława przysięgłych, powołana do analizy dowodów i poszlak w sprawie zbrodni na JonBenet, orzekła po dwuletniej pracy w październiku 1999 roku, że nie jest w stanie wskazać osoby lub osób podejrzanych, które należałoby aresztować i postawić przed sądem. Funkcjonariusze związani ze śledztwem traktowali sprawę bardzo emocjonalnie. Niektórzy z nich rezygnowali z udziału w sprawie. Detektyw Lou Smith tak uzasadniał swą rezygnację w liście do prokuratora: „Czyste sumienie nie pozwala mi brać udziału w posądzaniu niewinnych ludzi. Moja dalsza praca nad tą sprawą pozostałaby w sprzeczności z tym, w co gorąco wierzę”.

Nic więc dziwnego, że w środowiskach policyjnych i prawniczych pojawiały się coraz częstsze głosy, że sprawa śmierci małej JonBenet na zawsze pozostanie niewyjaśniona. Powoli schodziła ona na plan dalszy w raportach mediów. Jednak co kilka lat pojawiały się nowe rewelacje. Jedną z nich było uzyskanie w grudniu 2003 roku ze śladów pozostawionych na bieliźnie zamordowanej dziewczynki doskonałego profilu DNA, wskazującego na to, że zbrodni dokonał człowiek rasy białej. Kod genetyczny wreszcie uwolnił od podejrzeń rodziców zamordowanej dziewczynki, potwierdzając przypuszczenia ekspertów, że zbrodni dokonał człowiek z zewnątrz. Porównanie uzyskanego profilu z zawartością banku kodów genetycznych FBI nie wskazało jednak na konkretnego sprawcę.

 

Społeczeństwo nie zamierzało jednak zapomnieć o tragedii, jaka spotkała dziewczynkę i zakłóciła dostatnie życie prominentnej rodziny. Śmierć dziecka katastrofalnie odbiła się na życiu Johna i Patricii Ramseyów. Choć potrafili jakoś znieść całe lata inwigilacji, zmasowanych podejrzeń policji i mediów, w dużym stopniu ograniczających przywilej prywatności, na dłuższą metę zapłacili ogromną cenę. John Ramsey utracił posadę dyrektorską w kompanii Access Graphics, gdyż rada nadzorcza liczyła się z negatywnym oddziaływaniem kampanii prasowej w sprawie śmierci JonBenet na dobre imię firmy. Patricia Ramsey zmarła w czerwcu 2006 roku na raka, z którym walkę toczyła z różnym skutkiem od 1993 roku. Rozpacz po śmierci dziecka i wieloletni stres związany ze śledztwem przyczynił się do przegranej. W jednym z programów telewizyjnych pokazanych w grudniu 2006 roku, a więc w dziesiątą rocznicę tragedii, John Ramsey powiedział, że żona do ostatnich chwil życia wierzyła w bliski już moment wyjaśnienia tajemnicy.

Nikła nadzieja pojawiła się w sierpniu 2006 roku, gdy policja w Bangkoku (Tajlandia) w porozumieniu z amerykańskim FBI aresztowała człowieka poszukiwanego za posiadanie pornografii dziecięcej w stanie Kalifornia. Agenci wpadli na jego ślad, gdyż wysyłał on do jednego z profesorów University of Colorado internetowe listy na temat śmierci JonBenet Ramsey. Tuż po ekstradycji do USA, 41-letni były nauczyciel John Mark Karr zeznał, że jest w posiadaniu tajemnicy: był świadkiem śmierci dziewczynki i do pewnego stopnia jest za tę tragedię odpowiedzialny.

Jednak porównanie kodów genetycznych DNA zadało kłam tym twierdzeniom i wykazało, że Karr jest jednym z wielu psychopatów, podłączających się pod głośne tragedie dla sławy i materialnych korzyści.

Kto zamordował JonBenet Ramsey, sześcioletnią gwiazdeczkę dziecięcych konkursów piękności? Pytanie to pozostaje ciągle bez odpowiedzi. Od tragedii w świąteczną noc 1996 roku minęło już wiele lat, a policja wciąż poszukuje mordercy. Zabójstwo tej dziewczynki osiągnęło stopień sławy porównywalny tylko z przedwojenną historią tragicznego porwania synka Charlesa Lindbergha, słynnego pilota, który pierwszy dokonał samotnego przelotu nad Atlantykiem. Mimo wszystko istnieje jednak cień nadziei na znalezienie sprawcy śmierci JonBenet. Policja ma jego kod genetyczny, w odstępach dwutygodniowych stale porównywany z aktualizowaną zawartością centralnego banku FBI. Być może morderca wpadnie w tę sieć.

 

Tadeusz Wójciak

< 1 2 3

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze

[fbcomments]