Kolejnym zatrzymanym, który od lat walczy o swoją wolność, jest Jan P. Mężczyzna, skazany w 2005 roku na dożywocie, nadal przebywa w areszcie, mimo że wszystko wskazuje na to, że jego miejsce jest na wolności. Czy rzeczywiście?

Jedną z najbardziej podstawowych potrzeb psychicznych człowieka jest potrzeba bezpieczeństwa. Nie może mieć poczucia bezpieczeństwa człowiek, który styka się z łamaniem norm prawnych i nie nabiera przekonania, że konsekwencją każdej zbrodni musi być kara. A co, jeśli jest zbrodnia, za którą odpowiada niewłaściwa osoba? Nie chcemy zajmować stanowiska w tej sprawie. Ty to zrobisz, Czytelniku. Przygotuj się, że w kolejnych wersach spotkasz się z ludzkimi dramatami, z maltretowaniem i zabójstwem młodej dziewczyny, z zamordowaniem jej dziecka i z mężczyzną, który został skazany za tę zbrodnię, a ponoć jej nie popełnił…

Leżały w wannie

Był pierwszy dzień grudnia 2001 roku, kiedy ojciec Marioli S. i młodsza siostra zaniepokojeni przyjechali pod blok w B., gdzie 23-latka wynajmowała mieszkanie. Kobieta była po rozwodzie i samotnie wychowywała 2-letnią córeczkę Klaudię. Małżeństwo było burzliwe. On oskarżał ją o niemoralne prowadzenie się i zbyt duże oczekiwania finansowe; ona nie raz przez niego płakała i uciekała z domu. Wreszcie zamieszkała sama. Od jakiegoś czasu spotykała się z pewnym mężczyzną. Cieszyła się, że nowy partner jest abstynentem, bo miała dość ludzi, którzy nadużywają alkoholu, a takich nie brakowało w jej otoczeniu.

Matka kobiety mieszkała i pracowała za granicą. Wspierała ją finansowo. Bliżej mieszkali jej ojciec i siostra. Kiedy ci ostatni, od 29 listopada, nie mieli kontaktu z Mariolą, postanowili sprawdzić, co się dzieje. Przyjechali do mieszkania. Zapukali do drzwi. Cisza. Nacisnęli na klamkę. Mieszkanie było zamknięte. Mariola nie mogła wyjechać, nie mówiąc nic bliskim. To nie było w jej stylu… Krewni przeczuwali, że musiało stać się coś złego, chociaż mieli nadzieję, że może jednak nie. Skoro zjawili się pod mieszkaniem kobiety, postanowili zrobić wszystko, by dowiedzieć się, co się dzieje. Ojciec Marioli zdecydował się wejść do mieszkania przez drzwi balkonowe. Na balkon córki wdrapał się przez balkon sąsiadów.

Kiedy wreszcie dostał się do środka, serce zabiło mu mocniej. Dostrzegł krew w korytarzu. Pchnął drzwi prowadzące do łazienki i zobaczył leżące w wannie zwłoki Marioli i Klaudii.

23-latka leżała głową i tułowiem na dnie wanny. Na jej klatce piersiowej leżała martwa córeczka. Dziewczynka miała na sobie jasną piżamkę. Widać szykowała się do snu, a może nawet spała, kiedy dopadł ją zabójca.

Zgodnie z wersją przyjętą przez śledczych oprawca kobiety najpierw dotkliwie ją pobił, a potem utopił. Następnie to samo zrobił z jej dzieckiem. Prawdopodobnie po to, aby zlikwidować niepotrzebnego świadka. Okazało się jednak, ale o tym później, że śmierć kobiety nie musiała nastąpić wskutek utopienia…

Jak doszło do tragedii? Jak działał w tej sprawie wymiar sprawiedliwości? Przeczytaj reportaż Alicji Majcz pt. „Łatwo zostać mordercą” w „Detektywie” nr 8/2019.

Inne wciągające historie kryminalne znajdziesz w najnowszym miesięczniku „Detektyw” nr 8/2019 w sprzedaży od 16 lipca 2019 roku, a także w wersji elektronicznej do kupienia TUTAJ oraz w wersji do słuchania dostępnej TUTAJ.

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze