Kara śmierci w Chinach ma bardzo długą tradycję. Nie obowiązywała przez 200 lat, po tym jak w 747 roku jeden z cesarzy dynastii Tang usunął ją z kodeksu karnego. Dwieście lat później powrócono do najwyższego wymiaru kary.

W Chinach karę śmierci wykonuje się głównie poprzez podanie śmiertelnego zastrzyku. Pierwotnie przysługiwał on jedynie urzędnikom najwyżej rangi. Jeszcze do 2008 roku obowiązywał strzał w potylicę. W czasach cesarskich istniało kilka rodzajów kary śmierci. W zależności od popełnionej zbrodni można było zostać uduszonym lub ściętym. Najsurowszym rodzajem kary śmierci było ling chi – śmierć od tysiąca cięć. Polegała ona na publicznym, powolnym rozczłonkowaniu ciała skazańca.

Kara ta była uważana za najgorszą, nie tylko w związku z cierpieniem jakie jej towarzyszyło, ale również ze względu na wierzenia Chińczyków. Mieszkańcy Państwa Środka uważali, że ciało miało w zaświatach taką samą formę jak w życiu doczesnym, dlatego tak bardzo bali się poćwiartowania. Ostatnią egzekucję poprzez ling chi wykonano w 1905 roku.

Chiński rząd nie bierze pod uwagę abolicji. Zdaniem polityków wykonywanie kary śmierci spotyka się z aprobatą większości społeczeństwa. Organizacja Amnesty International ocenia liczbę wyroków śmierci wykonywanych co roku w Chinach na „kilka tysięcy”.

Według oficjalnych informacji rządu chińskiego, przestępcy w tym kraju najczęściej otrzymują najwyższy wymiar kary za morderstwa, handel narkotykami, napaści z bronią w ręku i korupcję. Jak podaje prasa chińska, powołując się na statystyki sądowe, około 10 proc. wyroków śmierci ulega rewizji w Sądzie Najwyższym i zawieszeniu, względnie zamianie na dożywocie.

Źródło: www. peoplessquare.pl

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze