Przed sądem stanie również znajoma mężczyzny. Jest akt oskarżenia w sprawie brutalnego zabójstwa na lubelskim Czechowie.

– Sposób działania, brutalność, czy dysproporcja fizyczna między oskarżonym a pokrzywdzoną wskazują, że mężczyzna musiał zdawać sobie sprawę, iż może zabić swoją ofiarę – przekonuje Jarosław Warszawski, szef Prokuratury Rejonowej Lublin Północ.

Do zbrodni doszło we wrześniu ubiegłego roku. Halina G. nie miała własnego domu. Dzięki uprzejmości znajomej mogła mieszkać w starym samochodzie dostawczym, zaparkowanym przy ul. Paderewskiego. Tam regularnie odwiedzali ją znajomi.

Wspólnie pili alkohol.

Tak było również w dniu śmierci Haliny G. Do jej busa przyszła znajoma w towarzystwie 45-letniego Janusza N. To doskonale znany policjantom recydywista. Był karany za przestępstwa przeciwko zdrowiu i życiu. Prawie 30 lat spędził w więzieniu. Z ustaleń wynika, że feralnego dnia cała trójka piła alkohol. W pewnym momencie między Haliną G. a Januszem N. doszło do kłótni. Mężczyzna chciał przenocować w „dostawczaku”. Kobieta nie chciała się na to zgodzić. Janusz N. dotkliwie pobił 59-latkę. Kopał ją i rzucał nią po całym samochodzie.

Drobna kobieta nie miała szans w starciu z dużo większym i silniejszym napastnikiem.

Po tym, jak Janusz N. skatował swoją ofiarę, wyszedł z busa i pijany zasnął w pobliskich krzakach. Tam też znaleźli go policjanci, których wezwano na miejsce. Mundurowi dostali sygnał o zakrwawionych zwłokach kobiety leżących w samochodzie. Oględziny nie pozostawiały wątpliwości, że ofiara została pobita. Kryminalni szybko dotarli do świadków. Śpiący w krzakach mężczyzna miał na sobie zakrwawione ubranie.

Podczas późniejszego przesłuchania Janusz N. przyznał, że bił Halinę G.

Nie przyznawał się jednak do zabójstwa.

Teraz grozi mu dożywocie. Wraz z nim na ławie oskarżonych zasiądzie 40-letnia Agnieszka K. Ona również miała uczestniczyć w biciu 59-latki. Potem nie pomogła umierającej kobiecie. Sprawę rozstrzygnie Sąd Okręgowy w Lublinie.

Źródło: www.dziennikwschodni.pl

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze