Dżokej Sylvester Carmouche zapisał się w pamięci kibiców, wcale nie przez swoje spektakularne zwycięstwo, a przez żenujące oszustwo, jakiego się dopuścił. Wykorzystując gęstą mgłę, niepostrzeżenie opuścił tor wyścigowy. Pojawił się na nim tuż przed metą i przegalopował ją zanim zrobili to pozostali uczestnicy.

W 1990 roku Sylvester Carmouche wygrał wyścig w Luizjanie z rewelacyjnym wynikiem. Jego koń wyprzedził resztę stawki o 24 długości! Zwycięstwu przyglądano się z podejrzliwością, a do tego inni dżokeje zeznali, że nie widzieli, aby Sylvester ich wyprzedzał. To oszołamiające zwycięstwo słusznie budziło wątpliwości. Okazało się, że dżokej sprytnie wykorzystał aurę. Tego dnia była na tyle duża mgła, że początkowo nikt nie zauważył, że sportowiec opuścił razem z koniem tor wyścigowy. Pojawił się na nim tuż przed metą i oczywiście wygrał.

Dżokej został zdyskwalifikowany na 10 lat, ale do sportu wrócił przed upływem pełnej kary,  po 8 latach.

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze