Na podrobionych obrazach można zbić fortunę. Nikt jednak nie przewidział potęgi interesu, który ubił pracownik sklepu mięsnego z pewnym budowlańcem. Za ich sztuką stoją… 2 mld zł.

Podejrzaną sprawą zajął się Urząd Skarbowy w Pabianicach, do którego wpłynęła deklaracja VAT, z której wynikało, że handlowiec nabył właśnie dzieła sztuki za 2 mld zł. A ponieważ jest przedsiębiorcą, zawnioskował o zwrot VAT-u, wynoszący w tym przypadku nie lada sumkę, bo całe 160 mln zł. W tej sytuacji urzędniczka postanowiła zrobić rozeznanie i dotarła do autora dzieł. „Artystę” zapytała jaką techniką maluje. Usłyszała: – Swoją własną. Na pytanie, czym miesza farby, odpowiedział: – To zależy. Mieszam zapałką albo patyczkiem. Kobieta nie dała się zbyć i zapytała, czy malarz wie, jak nazywają się odcienie czerwieni. Odpowiedział, że kobiety dostrzegają więcej barw, a on jest od malowania, a nie nazywania. Wkrótce okazało się, że fałszerz Van Gogha w rzeczywistości jest budowlańcem, a koneser sztuki, który miał zakupić podrobione obrazy – sprzedaje kurczaki z rożna. Za próbę wyłudzenia państwowych pieniędzy mężczyznom grozi do 10 lat więzienia. Aktualnie sztukę kontemplują w areszcie.

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze