A co można było zrobić, jeśli ślad pozostawiono na sypkim piasku? Wylewanie na piasek gęstej masy gipsowej na pewno zniszczyłoby ten ślad, więc nie można było tego zrobić. Ale od czego pomysłowość! W takich przypadkach milicyjni technicy stosowali… damski lakier do włosów w aerozolu (wówczas żaden szanujący się mężczyzna nie używał lakieru do włosów). Na piasku umiejętnie spryskanym lakierem powstawała trwała powłoka, na którą już spokojnie można było wylewać masę gipsową.

Podobnych problemów przysparzały ślady odciśnięte w śniegu, które pod wpływem ciepła wydzielanego przez tężejący gips uległyby deformacji. W takiej sytuacji stosowano… damską pończochę, do której wsypywano trochę gipsu.

Przy użyciu tego „urządzenia kryminalistycznego” można było delikatnie oprószyć ślad, a w zetknięciu ze śniegiem gips tężał i tworzył cieniutką warstewkę umacniającą kształt śladu. Na tak zabezpieczony odcisk można było już wylewać gipsową masę. Co ciekawe, pomimo powstania wielu nowoczesnych udogodnień, zdarza się jeszcze, że technicy kryminalistyki stosują obie te metody.

Inny problem stanowiły ślady po włamaniach. Obecnie wszelkie ślady powstałe np. podczas wyłamywania drzwi zabezpiecza się, wykonując odlewy lub odciski w różnych masach. W czasach milicyjnej rzeczywistości takich mas nie znano, więc bardzo często fragment ze śladem po prostu wycinano, aby go zabezpieczyć. W ten sposób niewielkie uszkodzenia ościeżnicy czy skrzydła drzwi po wyłamaniu ich łomem przez złodzieja, milicjanci powiększali, wycinając całe fragmenty podczas oględzin, aby mieć ślad do identyfikacji użytego łomu. Tym samym drzwi, które były jeszcze do uratowania, nadawały się tylko do wymiany. Obecnie chyba żaden poszkodowany nie pozwoliłby na taką dewastację. Chociaż i dzisiaj, podobnie jak kiedyś, zdarza się wycinanie całych fragmentów zakrwawionych tkanin obiciowych czy dywanów albo tapicerki samochodowej. A ślad taki można przecież zabezpieczyć inaczej…

 

Zasadzki i pułapki

Obecnie dysponując nowoczesną elektroniką, bardzo łatwo jest zastawić skuteczną pułapkę na przestępcę. Wystarczy mała, łatwa do ukrycia kamera uruchamiana przez fotokomórkę. Lepszy sprzęt posiada jeszcze możliwość natychmiastowego przesłania obrazu do komendy albo tylko powiadamia SMS-em o tym, że ktoś uruchomił fotokomórkę. Kamery mogą nagrywać w dzień, w nocy w podczerwieni a nawet w kompletnych ciemnościach, jeśli jest to sprzęt działający na zasadzie termowizji. Taki sprzęt jest ogólnie dostępny i może go wykorzystywać każdy, kogo stać na jego zakup i kto wie, jak go używać.

Ale jak mieli organizować zasadzki milicjanci, którzy czymś takim nie dysponowali? Najczęściej stosowanym rozwiązaniem był tzw. zespół obserwacyjny, czyli ukrytych gdzieś dwóch funkcjonariuszy z lornetką i radiostacją, którzy na zmianę obserwowali wyznaczone miejsce lub osobę. Często i chętnie w milicyjnych komendach wykorzystywano w tym celu samochód marki Żuk tzw. blaszankę, odpowiednio przystosowany z dyskretnymi otworami umożliwiającymi obserwację.

Parkowano go w wybranym miejscu i raczej nie zwracał niczyjej uwagi, bo w kabinie nie było kierowcy i miał cywilne tablice rejestracyjne. Kamuflaż był udany do tego stopnia, że zdarzyła się próba kradzieży takiego samochodu z milicjantami w środku.

Podobno było kilka takich przypadków. Kiedy zespół obserwacyjny uznawał, że nadeszła odpowiednia pora, wówczas przez radiostację wzywał posiłki i zatrzymywano przestępców na tzw. gorącym uczynku.

Jeszcze przed 1989 rokiem próbowano do takich celów wykorzystywać także pułapki fotograficzne, składające się z aparatu fotograficznego uruchamianego mechanicznie lub elektromechanicznie w momencie włamania. Były one jednak słabo skuteczne, bo nie działały w nocy, a trzask migawki zwracał uwagę złodzieja na pułapkę. Były więc często kradzione lub po prostu niszczone. Podobnie słabą skuteczność miało pokrywanie przedmiotów specjalną substancją widoczną tylko w świetle UV stosowane np. przy podejmowaniu okupu. Oczywiście po zatrzymaniu można było przestępcy udowodnić, że podjął okup, ale najpierw należało go zidentyfikować i zatrzymać.

Aby otrzymać sygnał, że do domu podchodzi ukrywający się przestępca, stosowano też sprzęt wojskowy, jakim było urządzenie do wystrzeliwania rac świetlnych, działające poprzez wyzwolenie wystrzału przez przeciągniętą przez ścieżkę linkę, o którą zaczepiała idąca osoba. Mimo swojej prostoty, urządzenie to bywało bardzo pomocne zwłaszcza na terenach poza miastem. Było proste w montażu i niezawodne, a przestępca ogłupiały od huku pobliskiego wystrzału dawał się łatwo zatrzymać. Wykorzystywano to urządzenie zwłaszcza na terenach leśnych, gdzie wbrew pozorom trudno ukryć kogokolwiek w zasadzce.

Jednym z oryginalniejszych sposobów sygnalizowania wyjścia z mieszkania obserwowanej osoby, było wykręcenie żarówki z oświetlenia na klatce schodowej i ustawienie pod drzwiami mieszkania pustych butelek.

Wychodzący figurant przewracał butelki, które upadając wywoływały hałas informujący czekających w pobliżu milicjantów o tym, że ktoś opuszcza obserwowane mieszkanie. Podobnych pomysłów w różnych komendach było wiele, ale ten z butelkami był często stosowany i powszechnie znany. Powstał najprawdopodobniej wówczas, gdy w wielu miastach pod drzwi dostarczano butelkowane mleko i na noc wystawiano puste butelki.

 

Podsłuchy

W czasach, kiedy na terenie Polski nie było telefonów komórkowych, jedyną szybką łącznością były telefony stacjonarne. Nawet na posiadanie krótkofalówki przez osobę cywilną trzeba było mieć zezwolenie. Rozmowy przez telefon były podsłuchiwane głównie przez Służbę Bezpieczeństwa, ale także przez Milicję Obywatelską.

Panowało wówczas ogólne przekonanie, pokutujące zresztą do dzisiaj, że podsłuch telefoniczny zakłada się umieszczając tzw. „pluskwy” w słuchawce telefonu. Osoby obawiające się podsłuchu rozbierały więc często urządzenie na „czynniki pierwsze” i nie znalazłszy osławionych „pluskiew” spokojnie prowadziły przez aparat rozmowy, ostrzegając jednak, co jakiś czas rozmówcę: „Nie mówmy za dużo, bo nie wiadomo, kto tego słucha”. Rozmawiano przez telefon o wszystkim, także o tym, o czym nie powinno się mówić.

< 1 2 3>

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze

[fbcomments]