Zaskakująca propozycja

Podczas procesu przed Sądem Okręgowym w Katowicach doszło do zaskakującego zdarzenia. Oskarżony, za pośrednictwem swojego obrońcy, zaproponował Antoniemu M. sto tysięcy złotych za poddanie się badaniu na wykrywaczu kłamstw. Celem takiego eksperymentu miało być potwierdzenie lub podważenie wiarygodności składanych przez niego zeznań, które doprowadziły Piotra W. na ławę oskarżonych.

Nie da się ukryć, że była to dość kontrowersyjna propozycja. Tak przynajmniej twierdzili przedstawiciele Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka: „nie można zarzucić oskarżonemu, że próbuje korumpować świadka, bo przecież informuje sąd o swoich planach. Sędziowie orzekający w tej sprawie będą mieli trudny orzech do zgryzienia”.

Z pewnością przebadanie głównego świadka oskarżenia poligrafem mogłoby być całkiem ciekawe… natomiast z dowodowego i naukowego punktu widzenia nie miałoby większego sensu.

Poligraf (urządzenie potocznie nazywane „wykrywaczem kłamstw”)  nie jest w stanie wskazać, czy mówimy prawdę, czy kłamiemy.  Skomplikowane urządzenie mierzy zmiany pobudzenia emocjonalnego (oddech, rytm serca, potliwość badanego), a przyjmuje się, że te zmiany występują podczas oszukiwania. Badacze wychodzą z założenia, że oszukiwanie powoduje stres lub lęk, a stres i lęk przekładają się na pobudzenie emocjonalne, które zostanie zarejestrowane na poligrafie.

To wszystko pozwala w miarę precyzyjnie określić, czy badany miał jakiś emocjonalny związek z konkretnym zdarzeniem, czy też próbuje coś ukrywać. Większość specjalistów podkreśla konieczność przeprowadzenia takich badań w jak najkrótszym odstępie czasu od zdarzenia. Znaczny upływ czasu traktuje się jako okoliczność powodującą bezwartościowość wyników badania, ponadto jako niedopuszczalne jest wykorzystanie badań wariograficznych w celu oceny szczerości wypowiedzi świadka. Biorąc to wszystko pod uwagę propozycja złożona Antoniemu M. była kompletnym „niewypałem”, zresztą on sam nie był zainteresowany takim badaniem, mimo że  cena, jaką mu za to proponowano, była niezwykle kusząca…

 

Temida nie ma wątpliwości

Prokurator zażądał dla Piotra W. kary piętnastu lat pozbawienia wolności, obrońca wnioskował o uniewinnienie swojego klienta. W połowie marca 2010 roku Piotr W. został skazany na karę piętnastu lat pozbawienia wolności. To był maksymalny możliwy wyrok, gdyż przestępstwo z 1980 roku zostało zakwalifikowane jako zabójstwo z zamiarem ewentualnym. Katowicka Temida nie miała wątpliwości co do jego winy.

Jesteśmy zadowoleni z tego wyroku bo jest zgodny z karą, jakiej domagaliśmy się dla oskarżonego – stwierdził po jego ogłoszeniu rzecznik katowickiej prokuratury.

Zupełnie inne stanowisko zaprezentował obrońca Piotra W., który bezpośrednio po wyjściu z sali sądowej zapowiedział apelację w tej sprawie: prokuraturze nie udało się odtworzyć wszystkich zniszczonych dowodów w tej sprawie, zaś oskarżenie oparto wyłącznie na zeznaniach Antoniego M. – argumentowała obrona.

 

* * *

Dowody zebrane w tej sprawie pozwalały  w ocenie sądu na przyjęcie tezy, że Piotr W. jest zabójcą Janiny K. Zeznania Antoniego M. były spójne i konsekwentne. Powodem złożenia obciążających zeznań nie była li tylko chęć pogrążenia oskarżonego, czy zemsty, ale rozliczenie się z przeszłością i wyrzuty sumienia. Potwierdzeniem tej tezy były zeznania świadków, z których wynikało, że Antoni M. chciał już o tym mówić w 2002 roku, a więc cztery lata wcześniej zanim się zdecydował zeznawać w tej sprawie. Oskarżony działając w zamiarze dokonania kradzieży doprowadził pokrzywdzoną do stanu bezbronności, po czym zamierzonej kradzieży nie dokonał, a skutkiem zakneblowania przez oskarżonego ust i otworów nosowych był zgon Janiny K., który to skutek Piotr W. przewidywał i się na niego godził, działając z zamiarem ewentualnego  pozbawienia życia swojej ofiary. Ani podczas śledztwa, ani na rozprawie sądowej nie udało się ustalić, jak duże łupy zabrał z chorzowskiego mieszkania. Z pewnością nie była to jakaś fortuna, bo jak stwierdził Antoni M. „wyszli stamtąd z pustymi rękoma”.

Jak stwierdził w uzasadnieniu wyroku sędzia, wyjątkowo niefortunnym był fakt, że nie zarejestrowano za pomocą kamery wideo wizji lokalnej z udziałem Antoniego M. w kamienicy, w której doszło do morderstwa. Wprawdzie doszło do niej po ponad 26 latach od tamtych tragicznych zdarzeń i przeprowadzono ją w jednym z sąsiednich mieszkań, jednakże była to jedna z pierwszych czynności z jego udziałem po tym, jak zdecydował się on złożyć zeznania. Niezwykle cenna byłaby możliwość zarejestrowania relacji świadka i tego w jaki sposób opisuje on zdarzenia. Wprawdzie Antoni M. jeszcze kilkakrotnie składał zeznania na tę okoliczność, niemniej wszystkie one – z oczywistych powodów – pozbawione już były takiej spontaniczności.

 

Kara piętnastu lat pozbawienia wolności będzie dla oskarżonego wystarczająco dotkliwa; adekwatna tak do stopnia jego winy, jak i do stopnia społecznej szkodliwości jego czynu. Oskarżony wykazał drastyczne lekceważenie dla norm prawnych i społecznych, co świadczy o jego głębokiej demoralizacji. Z niskich pobudek dopuścił się bezprawnego zamachu na życie ludzkie i skutkiem jego działania była śmierć człowieka. Życie ludzkie jest najwyższym dobrem prawem chronionym, i każdy bezprawny zamach na nie musi się spotkać z odpowiednią i surową reakcją. Zdaniem sądu tylko bezwzględna kara pozbawienia wolności, i to długoterminowa, może tu swoje cele osiągnąć i unaocznić  oskarżonemu rozmiar zła, jakie wyrządził.

Wyrok Sądu Okręgowego w Katowicach jest nieprawomocny, niemniej już teraz można gratulować sukcesu katowickiemu „Archiwum X”, działającemu przy tamtejszej Komendzie Wojewódzkiej Policji. Po raz kolejny potwierdziła się teza, że sprawcy najpoważniejszych przestępstw nie mogą spać spokojnie, nawet jeśli od ich popełnienia minęło wiele lat! Sukcesy policjantów, dla których tropienie przestępców i praca nad rozwikłaniem tajemniczych zbrodni to prawdziwa pasja i punkt honoru, często są konsekwencją wykorzystania najnowszych technik kryminalistycznych

 

Jerzy Gajewski

Imiona i pierwsze litery nazwisk zostały zmienione.

 

< 1 2 3 4 5

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze

[fbcomments]