Nie tak dawno zapadł wyrok w sprawie wyjadania rybek z oczka wodnego. „Pożeraczem” rybek był kot. Oskarżonym – jego właściciel.

Tym razem sprawa podobnego kalibru, z tymże nie trafiła jeszcze na wokandę sądu. Dlaczego? Leśni rozbójnicy nie mają właścicieli. Mieszkańców wyspy Karsibór (część Świnoujścia, woj. zachodniopomorskie) elektryzuje wieść o wszystkożerczych dzikach grasujących w okolicy.

Alarm podniosła jedna z mieszkanek, która ogłosiła, że od miesiąca zaczęły jej ginąć kury. Pewnego dnia po powrocie do domu, zobaczyła biegające wolno kurki i całe stado dzików. Jeden z nich trzymał w pysku martwego ptaka, a wokół leżały pióra. Kobieta wyjątkowo ubolewa nad stratą, ponieważ zwierzęta trzymała dla przyjemności, a każda z kur miała swoje imię. Od władz Świnoujścia domaga się rozprawienia z grasującą watahą dzików. Ci, choć wątpią, że za zniknięciem pierzastych zwierzątek stoją dziki, obiecują pomóc. Sprawa jest rozwojowa.

 

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze