Pomimo wysiłków ówczesnych śledczych, zabójcy nigdy nie ustalono. Zresztą niejasny jest nawet motyw, jakim kierował się zbrodniarz. Czy dramat ten był efektem wielkiej polityki, czy też całkowitym przypadkiem? Odpowiedzi na te pytania chyba nigdy już nie poznamy! Historycy mają nawet problemy z ustaleniem tła tamtego zabójstwa…

Noc z 4 na 5 grudnia 1928 roku w Warszawie była ciemna, ponura i nieprzyjemna. Mżył drobny deszczyk, który, w połączeniu z wiatrem, potęgował wrażenie przejmującego chłodu. W eleganckim parku okalającym warszawski Belweder panowała senna cisza, którą przerywał jedynie szum starych drzew oraz miarowe kroki wartownika, strzegącego spokoju i bezpieczeństwa w siedzibie Józefa Piłsudskiego. W samym budynku, pomimo że dawno już minęła północ, paliło się jeszcze kilka świateł. Tamtej nocy Marszałek wrócił dopiero po godzinie 1 w nocy z przyjęcia w ambasadzie Rumunii. Nie poszedł od razu spać. Jak to miał w zwyczaju, zabrał się za czytanie zaległych dokumentów i książek.

Co dokładnie zaszło pod Belwederem? Co podczas śledztwa ustalili warszawscy policjanci? Przeczytacie Państwo w tekście Jolanty Walewskiej „Strzały pod Belwederem” na łamach grudniowego wydania miesięcznika „Detektyw”.

Więcej ciekawych i intrygujących tematów kryminalnych znajdziesz  w najnowszym miesięczniku „Detektyw” nr 12/2018 w sprzedaży od 13 listopada 2018 roku, a także w wersji elektronicznej  do kupienia TUTAJ oraz w wersji do słuchania dostępnej TUTAJ.

 

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze