O złośliwości oddziałowych, wychowawców czy dyrektorów piszą też inne dziewczyny. „Nika102” opowiada o swoim problemie: Nie jestem żoną, ale jesteśmy zaręczeni. Okazuje się, że u nas to za mało. Mój Misiek od jakiegoś czasu starał się o takie widzenie. Wychowawca kazał mu napisać wniosek. Wszystko jakoś długo trwało, aż Misiek poszedł do wychowawcy i usłyszał, że takie widzenie wcale nam się nie należy, bo nie jesteśmy małżeństwem, ani dzieci nie mamy… Najgorsze, że Misiek tak się napalił… Okazuje się, że „Mała” miała podobne doświadczenia: Teraz też mamy problematycznego wychowawcę. Odrzuca wnioski, bo ślubu nie ma, dzieci nie ma, a nawet wspólnego meldunku. To dla niego argument na nie. A my jeszcze nie zdążyliśmy się tego wszystkiego dorobić. Mam dopiero 18 lat, a mój Łobuz siedzi już dwa. Czy jesteśmy gorsi od tych co mają obrączki i dzieci? Nie! Ale ja się nie poddaję. „Kasiulek” nie podziela frustracji „Małej”: Dziewczyno, jesteś bardzo mądra, ale masz dopiero 18 lat i twój związek trochę się różni od takich ze stażem. Ja mam 33 lata, mój mąż 35. Mamy dziecko, mieszkanie i przez 3 lata widzieliśmy się w intymniaku 2 razy! Ostatni raz 2 lata temu…

I znowu zażarta dyskusja, czy staż związku powinien mieć aż takie znaczenie. „Mała” wyznaje, że planują ślub, pewnie za kratkami, bo i na co czekać. A że miłość jest najważniejsza, potwierdzają wszystkie forumowiczki. Niektóre nawet twierdzą, że przecież w intymniakach nie trzeba uprawiać seksu, wystarczy tylko posiedzieć razem bez dozoru. Romantyczny nastrój przerywa „Luna”: Nie miałam jeszcze intymniaka, ale tak się zastanawiam, czy pościel na łóżku jest świeża czy wszyscy korzystają z jednej? Bo ja nie mam zamiaru kłaść się na czymś, co ma więcej nasienia na sobie niż ja włosów na głowie…

 

Fakty

Po rozmowie z mjr Andrzejem Tankielunem z Zakładu Karnego w Barczewie i przeanalizowaniu wielu dyskusji w internecie można dojść do wniosku, że kobiety są doskonale zorientowane, jak należy się starać o intymne widzenie i jak ono wygląda. Jednak major podkreśla: – W naszym zakładzie sytuacja rodzinna osadzonego i osoby, która ma stawić się na intymne widzenie, musi być uregulowana. Sprawdzamy jaka jest relacja między więźniem, a jego partnerką: czy kobieta przyjeżdżała na widzenia, czy wcześniej prowadzili korespondencję. Jeśli wywiad środowiskowy wypadnie pomyślnie, to przed pierwszym takim widzeniem, najpierw wychowawca rozmawia z partnerką więźnia i uświadamia jej jakie są warunki takiego spotkania.

Kobiety nie wiedzą, jak to wygląda, mogą się stresować. Nie są to warunki sprzyjające miłosnym uniesieniom. Dodatkowo ostrzegamy przed przemocą ze strony osadzonego. Oczywiście, wcześniej przeprowadzamy wywiad środowiskowy i sprawdzamy, czy partnerka nie była ofiarą przemocy ze strony męża  czy konkubenta. Jeśli tak, to pytamy czy kobieta nie została zmuszona do takiego widzenia. Czy zdaje sobie sprawę, że w intymnej celi nie ma kamer i zostanie z partnerem sam na sam. Jednym słowem uspokajamy, że takie widzenia nie są podglądane, ale też ostrzegamy przed zagrożeniami jakie niesie za sobą widzenie bez dozoru… Odwiedzająca musi podpisać oświadczenie, że jest świadoma tego, co może się stać.

Okazuje się także, że czasami osadzeni zachowują się dobrze, dostają nagrodę w formie bezdozorowego widzenia, ale ich kobiety wcale nie mają ochoty na takie spotkanie. Powodów może być kilka, jednym z nich jest obawa przed wyżej wspomnianą agresją ze strony partnera. Więźniowie często są przekonani, że są zdradzani. Ponadto, dla kobiet dużym dyskomfortem jest też otoczenie więzienne: szczęk kluczy, bramy, kraty, mundurowy prowadzący je na spotkanie… i w tym wszystkim ma się wytworzyć miłosna atmosfera. Jednak, jak zaznacza mjr Tankielun, kobiety mimo psychicznych oporów, często decydują się na intymne spotkanie za murami więzienia: – Partnerki chcą aby ich mężczyzna poczuł, że nadal jest dla nich ważny, że jego kobieta jest mu wierna. Dlatego często same składają wnioski do dyrektora lub wychowawcy, prosząc o bezdozorowe widzenie. Nawet jeśli nie jest to dla nich komfortowa sytuacja.

Wynika to z zazdrości, jaka targa osadzonym.

Dla mężczyzny to bardzo trudne, że kiedy on przebywa za kratami, jego partnerka możne znaleźć pocieszenie w ramionach innego. Osadzeni często w korespondencji  zarzucają swoim kobietom niewierność. Dlatego aby zapewnić ukochanego, że nie dzieje się nic złego, żony, konkubiny czy dziewczyny przełamują swoje opory i same starają się o intymne spotkanie.

Oczywiście, nie dla wszystkich kobiet seks za kratkami jest problemem, co potwierdza mjr Andrzej Tankielun: – Osoby z tzw. marginesu społecznego raczej nie mają oporów przed takimi widzeniami. Jeśli ktoś wychował się w środowisku patologicznym, gdzie pewne zachowania były normą, to i więzienie nie przeraża…

Major opowiada także, jak jest urządzona intymna cela w Zakładzie Karnym w Barczewie: – Sala do intymnych widzeń jest podzielona na dwa pomieszczenia. Do pierwszego strażnik więzienny wprowadza osadzonego i jego partnerkę. Zostawia ich tam. W drugim jest oczywiście łóżko (przed każdym takim spotkaniem wydawana jest czysta pościel, która zaraz po widzeniu jest zdejmowana), stół, krzesła i wydzielona łazienka z prysznicem oraz bidetem. W pomieszczeniu znajduje się także telefon z zablokowanymi połączeniami wychodzącymi. Służy on do tego, aby przed końcem spotkania, jakieś 10-15 minut, poinformować partnerów przebywających w intymnej celi, że niebawem przyjdzie po nich funkcjonariusz. Nikt nie wchodzi do pomieszczeń bez wcześniejszego uprzedzenia.

Oficer prasowy mjr Andrzej Tankielun zapewnia także, że w pokoju w którym dochodzi do intymnych widzeń, nie ma kamer ani podsłuchów, dlatego tak ważny jest wcześniejszy, solidny wywiad środowiskowy i uświadomienie partnerce, jakie konsekwencje może nieść za sobą takie spotkanie. Kontrola osobista jest przeprowadzana w sytuacjach, w których istnieje podejrzenie, że kobieta może nielegalnie coś wnieść. Jeśli nie ma takiego przypuszczenia, jest tylko klasyczne przeszukanie.

Funkcjonariusz wyjaśnia ponadto, że więźniowie często wmawiają swoim partnerkom, że wychowawca się na nich uwziął i nie chce „dać” bezdozoru, że jest złośliwy itp. Tymczasem najczęściej bywa tak, że osadzeni nie sprawują się dobrze, co ich dyskwalifikuje do otrzymania nagrody w postaci intymnego widzenia.

< 1 2 3 4>

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze