Na świecie

Pierwszym więzieniem, które wprowadziło bezdozorowe widzenia, przeznaczone do spotkań intymnych z żonami, było więzienie stanowe Parchman w Mississippi (USA). Było to prawie 100 lat temu (w 1918 roku)! Co ciekawe, na początku widzenia były przeznaczone tyko dla Afroamerykanów, ponieważ wtedy uważano, że czarnoskórzy mają większe potrzeby seksualne. Pozwolono więc, aby zaspokoili popęd, mając nadzieję, że dzięki temu będą lepiej pracować w więzieniu. Dopiero po dwunastu latach od wprowadzenia takich udogodnień, biali więźniowie mogli skorzystać z intymnych spotkań ze swoimi żonami.

Władze więzienne w Mississippi nie były tak wyrozumiałe dla skazanych kobiet, którym nie pozwolono na intymne spotkania z mężami. Zakaz wynikał z obawy, iż osadzona zajdzie w ciążę. Zniesiono go dopiero w 1972 roku.

Dzisiaj we wszystkich więzieniach w USA, prawo przewiduje spotkania intymne osadzonych z partnerkami lub partnerami. Co więcej, uwzględniane są także preferencje seksualne więźniów i homoseksualne pary nie są dyskryminowane.

 

***

O tym, że osadzeni mają takie same potrzeby i pragnienia jak osoby przebywające na wolności, świadczy chociażby przypadek, jaki miał miejsce w USA 17 lat temu. Mafioso Kenny Granato, przebywający w więzieniu od 1988 roku, nigdy nie miał prawa do „małżeńskich wizyt”, a tymczasem jego żona Regina w 1999 roku urodziła córeczkę, której ojcem jest Kenny! Pani Granato przekazała do więzienia pojemnik na spermę, który wrócił do niej z pożądaną zawartością. Dzięki czemu kobieta mogła poddać się zabiegowi sztucznego zapłodnienia, mając pewność, kto będzie ojcem dziecka…

Wiceprokurator stanu Pensylwania Wayne Samuelson była oburzona: Nie ważne, co zostało nielegalnie wyniesione z więzienia, ważne jest, że członkowie personelu więziennego zostali przekupieni, aby umożliwić nielegalne wydostanie się substancji z federalnego więzienia – powiedziała.

Podobny przypadek miał miejsce w Autonomii Palestyńskiej ponad dwa lata temu. Trzeba tutaj zaznaczyć, że Palestyńskim więźniom odmawia się prawa do intymnych spotkań z bliskimi. Owszem, mogą się spotkać ze swoimi żonami, ale zawsze towarzyszy im strażnik. Tymczasem osadzony w izraelskim więzieniu 37-letni wówczas Hadarim Amer al-Zein (członek Hamasu, skazany na 32 dożywocia) po 15 latach odsiadki został ojcem! Okazało się, że nasienie mężczyzny zostało przemycone z więzienia, a następnie posłużyło do inseminacji jego małżonki – 32-letniej Dallal. Kobieta urodziła zdrowego chłopczyka, który ma jeszcze dwie starsze siostry (owoc miłości sprzed aresztowania Amera).

Tajemnicą pozostaje, w jaki sposób udało się przemycić nasienie. Rzeczniczka izraelskiej służby więziennej twierdzi, że nic nie wie na ten temat. Rąbka tajemnicy uchyla nieco lekarz, który przeprowadził inseminację. Z jego  wypowiedzi wynika, że para bardzo chciała mieć syna, dlatego plemniki zostały poddane procedurze separacji diagnostycznej, która miała to zagwarantować. Rzeczywiście skończyło się „sukcesem”. Pan doktor twierdzi, że prawo do posiadania potomstwa jest uniwersalnym prawem każdego człowieka. Nawet więzienie nie może stać na drodze do prawa bycia rodzicem.

 

Zmiany

Pod koniec ubiegłego roku (2015) pojawiły się informacje, że Ministerstwo Sprawiedliwości zastanawia się nad zlikwidowaniem intymnych cel. Zdaniem mjr Andrzeja Tankieluna z Zakładu Karnego w Barczewie nie jest to dobry pomysł: – Byłoby to ze szkodą dla osadzonych. Różnie układa się w życiu, jeśli ktoś raz zbłądził, trzeba mu pomóc wrócić na dobrą drogę. Takie spotkania pomagają utrzymać relacje rodzinne. Motywują też osadzonego do lepszego zachowania.

Ponadto, Ministerstwo Sprawiedliwości proponuje, aby ponad połowa skazanych została skierowana do przymusowej pracy. Plany resortu sprawiedliwości zakładają stworzenie zespołu więziennej siły roboczej, z którego mogłyby korzystać samorządy. Powiaty i gminy miałby zgłaszać do dyrekcji więzień, że potrzebują ludzi do prac interwencyjnych przy budowie np. dróg czy porządkowaniu terenu. Osadzeni mieliby także pomagać ludziom niepełnosprawnym, chorym i starszym. Z cel zniknęłyby „umilacze” czasu takie jak np. telewizory. No i oczywiście zniknęłyby nagrody w postaci „mokrych widzeń”.

Anna Jagodzińska

 

Pseudonimy internautek zostały zmienione.

 

< 1 2 3 4

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze