W czwartek 38-letnia Monika S. odebrała chłopca po lekcjach ze szkoły, po czym udała się z dzieckiem do Lublina, gdzie zameldowała się z nim w hostelu przy ul. Orlej. Spędzili tam noc, po czym matka sama już opuściła hostel i udała się w nieznanym kierunku.
Zwłoki 10-latka pracownicy hotelu znaleźli w piątek. Kobietę udało się odnaleźć i zatrzymać w sobotę (została tymczasowo aresztowana).

W niedzielę rozpoczęła się sekcja zwłok chłopca. Według nieoficjalnych informacji lokalnych portali przyczyną jego śmierci mogło być uduszenie.

Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Lublinie Agnieszka Kępka powiedziała w sobotę, że wszczęte przez prokuraturę w tej sprawie postępowanie prowadzone jest w kierunku art. 148 kodeksu karnego, czyli zabójstwa.

Monika S. to była prezes Bractwa Miłosierdzia im. św. Brata Alberta w Lublinie i bohaterka głośnego śledztwa.

Pod koniec 2018 r. wyszły na jaw nieprawidłowości finansowe w Bractwie. Śledczy zarzucili Monice S. przywłaszczenie ponad 220 tys. zł zgromadzonych na rachunku organizacji. Do kradzieży miało dochodzić w latach 2017-18. Później lista zarzutów wydłużyła się.

Kobieta miała podpisywać nieprawdziwe zaświadczenia o zatrudnieniu w stowarzyszeniu Stanisława Ch. i Adama K. i osiąganiu przez nich określonych dochodów. Na podstawie tych dokumentów mężczyźni mieli zaciągnąć kredyty w wysokości 38 tys. zł i 55 tys. zł. W ten sposób mieli doprowadzić dwa banki do niekorzystnego rozporządzenia mieniem.

Śledztwo prowadziła Prokuratura Rejonowa Lublin – Północ.

Akt oskarżenia przeciwko Monice S. miał był gotowy w połowie grudnia. Nowe zarzuty najpewniej wydłużą to postępowanie. Prawdopodobnie śledczy zlecą biegłym lekarzom przeprowadzenie badań psychiatrycznych Moniki S.

Źródła: www.tvp.info.pl/kurierlubelski.pl

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze