Wiele wskazywało na to, że padły ofiarą tego samego zabójcy. Dla niedawno powołanej polskiej policji zatrzymanie pierwszego w II Rzeczypospolitej seryjnego mordercy było olbrzymim wyzwaniem.

To był dopiero trzeci rok istnienia w Polsce Policji Państwowej, która została utworzona ustawą z 24 lipca 1919 roku. Jej początki w niepodległym państwie nie były łatwe. Przede wszystkim brakowało kadr i fachowców, bo nikt ich nie kształcił. Ci funkcjonariusze, którzy podjęli się tej służby, musieli przełamywać brak zaufania społecznego, a przestępczość była zmorą na terenie wszystkich trzech byłych zaborów. „Bandytyzm wzrasta z rozmaitych powodów: masowych zwolnień ze służby wojskowej, bezrobocia, trudnych stosunków ekonomicznych, dezercji z wojska, wreszcie całej masy przybyszów obcych, rekrutujących się przeważnie spośród mętów społecznych” – stwierdził szef stołecznej policji w 1921 roku na łamach „Kurjera Warszawskiego”.

Kilka miesięcy później przyszło im się zmierzyć z pierwszym seryjnym zabójcą, nie tylko na Mazowszu, ale w całej Polsce.

Jak potoczyła się ta sprawa? Przeczytaj w grudniowym wydaniu miesięcznika „Detektyw”. Znajdziesz tam tekst Jolanty Walewskiej pt. „Mordercze małżeństwo”.

Więcej ciekawych i intrygujących tematów kryminalnych znajdziesz w najnowszym miesięczniku „Detektyw” nr 12/2019 w sprzedaży od 12 listopada 2019 roku, a także w wersji elektronicznej  do kupienia TUTAJ oraz w wersji do słuchania dostępnej TUTAJ.

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze