Canby w stanie Oregon to niewielkie, spokojne miasteczko, położone raczej na uboczu, z dala od chaosu metropolii. W niedzielny poranek, 16 lutego 2014 roku, spokój tego cichego zakątka został zmącony. O piątej nad ranem mieszkańcy ulicy Locust usłyszeli huk. Wybudzeni ze snu wybiegli na ulicę, gdzie zauważyli wbite w jedno z okolicznych drzew auto. Na jezdni nieopodal wraku leżało ciało.

Przybyła na miejsce zdarzenia policja stwierdziła, że przyczyną zgonu kierowcy nie było zderzenie z drzewem. Mężczyzna, 43-letni Edward Spangler, zginął od postrzału, a dokładniej od kilkunastu kul, które utkwiły w jego głowie i klatce piersiowej. Śledczy bardzo szybko ustalili, skąd pochodziło auto oraz kto mógł pomóc Spanglerowi, lokalnemu dilerowi narkotyków, przenieść się na tamten świat. Byli to: Shannon Bettencourt, Michael Arlen Orren oraz Francis Weaver. Mężczyźni przez kilka godzin śledzili dilera tylko po to, aby go okraść. Jednak sytuacja wymknęła się spod kontroli i padły śmiertelne strzały. Cała trójka została aresztowana.

 

Więzy rodzinne

Co ciekawe, okazało się, że nazwisko jednego z oskarżonych było bardzo dobrze znane policji w stanie Oregon. Jak udało się ustalić, Francis Weaver pochodził z rodziny o wyjątkowo mrocznej historii.

Lista zbrodni popełnianych przez członków rodu Weaverów sięga początku lat osiemdziesiątych XX wieku i obejmuje trzy pokolenia. Pierwszym, który zapoczątkował morderczą passę, był Ward Weaver Jr., który w tamtych czasach był kierowcą ciężarówki i podróżował głównie po Kalifornii.

W 1981 roku Ward natknął się na dwoje młodych autostopowiczów. 18-letni David i jego 15-letnia dziewczyna Michelle uciekli z domu i chcieli dostać się do miasta Eureka. Ward wydawał się uroczy i opiekuńczy – zaproponował im nocleg u siebie w domu, a także obiecał, że pomoże Davidowi znaleźć pracę. Jednak na obietnicach się skończyło. Chwilę po wyjeździe z parkingu dla ciężarówek, Weaver zatrzymał się w odludnym miejscu, wyciągnął broń i dwa razy strzelił do chłopaka. Następnie wyrzucił go z kabiny na pobocze i odjechał do domu z przerażoną nastolatką. W swoim mieszkaniu kilkukrotnie zgwałcił dziewczynę, a następnego dnia ją wypuścił. Nie spodziewał się jednak, że David przeżył atak i znalazł się w szpitalu. Tam chłopak złożył doniesienie na policję o napadzie i porwaniu Michelle. Stróżom prawa bardzo szybko udało się namierzyć Weavera. Dziadek Francisa otrzymał wyrok czterdziestu dwóch lat więzienia.

Jednak, już w trakcie odsiadki, wyrok ten znacznie się wydłużył. Ward Weaver Jr. pewnego razu zwierzył się koledze z celi, że bardzo przyjemnym uczuciem jest uduszenie kobiety i obserwowanie, jak życie gaśnie w jej oczach. Współwięzień doniósł na Warda, a policja wszczęła śledztwo. Okazało się, że napaść na młodych autostopowiczów to niejedyna zbrodnia, którą ma na swoim koncie.

W trakcie dochodzenia ujawniono, iż miesiąc przed napadem na Davida i Michelle, mężczyzna zamordował dwoje ludzi – Roberta Radforda i Barbarę Levoy. Para podróżowała do Las Vegas, jednak kilka mil za miejscowością Tehachapi ich samochód odmówił posłuszeństwa. Robert i Barbara postanowili złapać okazję. Nie musieli długo czekać, aby przy ich aucie zatrzymała się ciężarówka. Niestety, jej kierowcą był Weaver. Para wsiadła do samochodu. Po kilku kilometrach Ward powiedział, że musi się zatrzymać, ponieważ wydaje mu się, iż mocowanie ładunku się poluzowało. Gdy stanęli w odludnym miejscu, kierowca wraz z Robertem wysiedli i poszli na tył ciężarówki. Tam Weaver zadał mężczyźnie jedenaście ciosów metalową rurką w głowę. Robert zmarł na miejscu. Napastnik wrócił do kabiny, zagroził kobiecie nożem i kilkukrotnie ją zgwałcił. Następnie ruszył dalej w trasę. Przerażona Barbara zakneblowana i spętana jechała razem z nim. Gdy byli już niedaleko rodzinnego miasta Weavera, Oroville, zatrzymał auto i udusił kobietę. Wykopał grób i pochował jej ciało, a potem pojechał do domu. Następnego dnia uznał, że wykopał zbyt płytki grób i ktoś może znaleźć Barbarę. Pojechał na miejsce, odkopał zwłoki i przywiózł je do domu. Tam poprosił swego 10-letniego syna o pomoc w wykopaniu dołu w ogrodzie. Gdy był on wystarczająco głęboki, Weaver przeniósł tam zwłoki. Następnie wylał w tym miejscu betonowy taras.

Za te morderstwa Ward Weaver Jr. trafił do celi śmierci.

 

Z ojca na syna

Dwadzieścia lat później, w mieście Oregon City w stanie Oregon w przeciągu trzech miesięcy zaginęły dwie nastolatki. Pierwsza, Ashley Pond, zniknęła w styczniu 2002 roku, kiedy szła na przystanek autobusowy. Policja początkowo podejrzewała, że dziewczyna uciekła z domu, jednak gdy w marcu w tych samych okolicznościach zaginęła jej przyjaciółka, Miranda Gaddis, stróże prawa wszczęli szeroko zakrojone śledztwo.

W trakcie dochodzenia na policję zgłosił się Francis Ward, wnuk Warda Weavera Jr. Zeznał, że wie, kto stoi za porwaniem i morderstwem nastolatek. Tą osobą był Ward Weaver III, jego ojciec. Gdy mężczyzna został ujęty, przyznał się do porwania Ashley i Mirandy. Znał obie ofiary – dziewczęta kolegowały się z jego córką, chodziły razem na zajęcia i często się spotykały, również w domu Warda.

Gdy mężczyzna zaproponował im podwiezienie do szkoły, dziewczynki nie obawiały się niczego z jego strony. W obu przypadkach Weaver zabrał je do swojego domu, tam zgwałcił i zamordował. Ciała ukrył na posesji – zwłoki Ashely zakopał w ogrodzie, a na grób wylał betonowy taras. Natomiast ciało Mirandy ukrył pod szopą na narzędzia. Po ujawnieniu zbrodni Ward Weaver III został skazany na dożywocie

Morderczy gen

Kiedy Francis Weaver – najmłodszy członek morderczego klanu – osiągnął pełnoletność, wpadł w złe towarzystwo, a gdy skończył 31 lat sam popełnił zbrodnię, biorąc udział w napadzie na Edwarda Spanglera. Podzielił los ojca i dziadka, trafiając za kratki na dożywocie. Wielu wierzyło, że skłonności do mordu ma we krwi. Skoro jego dziadek i ojciec brutalnie mordowali i gwałcili, to i Francis mógł odziedziczyć morderczy gen, który sprawił, że wkroczył na drogę zbrodni. Czy jednak rzeczywiście istnieje coś takiego jak gen mordercy, który może być przekazywany z pokolenia na pokolenie? Zdania na ten temat są podzielone.

 

Paweł Olszewski

Szczegóły historii morderczego klanu nierozwiązalnie splatają się z twórczością autorki kryminałów, Tess Gerritsen, która zafascynowana historią rodziny Weaverów napisała jedną ze swoich powieści pt.: „Sobowtór”. W książce historia okrutnych morderstw przenika się z historią rodziny głównej bohaterki. Na spotkanie z Gerritsen i innymi światowej sławy autorami powieści kryminalnych, w tym Karin Slaughter czy Peterem Robinsonem, na których twórczość miały wpływ prawdziwe zbrodnie, kanał CBS Reality zaprasza w produkcji własnej, serialu dokumentalnym „Spisane krwią” – w każdy wtorek o 21.00. Strona kanału: www.cbsreality.tv/domowa.php

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze