Wiele wskazuje na to, że za zbrodniami stali ci sami przestępcy, o czym świadczy niemal taki sam modus operandi wszystkich tragicznych zdarzeń. Dokonano ich na tle rabunkowym, choć można się zastanawiać, czy kradzieże – niekiedy mało wartościowych przedmiotów – nie miały zamaskować faktycznego tła zbrodni i odwrócić uwagi śledczych od prawdziwych sprawców. Pomimo olbrzymiej pracy dochodzeniowców nie udało się tego jednoznacznie potwierdzić, zaś zabójcy do dzisiaj pozostają na wolności.

Tajemnicza seria brutalnych zabójstw dotknęła warszawską Starówkę w 1989 roku. Zaczęło się 11 maja, kiedy nieznani sprawcy dostali się pod osłoną nocy do mieszkania 79-letniej Teresy Borkowskiej. Przy ulicy Celnej mieszkała od ponad 30 lat, razem z mężem, który zmarł kilka lat wcześniej. Wiedli spokojne, dostatnie życie, głównie dzięki zarobkom męża – adwokata. Jednak w połowie lat 80. XX wieku pokonał go zawał. Na szczęście wdowa szybko dostosowała się do nowej sytuacji. Pomimo podeszłego wieku, nie narzekała na stan zdrowia: codziennie rano chodziła po zakupy, co pewien czas odwiedzała krewnych mieszkających po drugiej stronie Wisły, sama przyrządzała sobie posiłki. Wiodła spokojne, by nie powiedzieć nudne i jednostajne, życie PRL-owskiej emerytki.

Pod koniec kwietnia 1989 roku rozpoczął się remont kamienicy, w której mieszkała. Dom zbudowano na początku lat 50. i po prawie 40 latach jego stan techniczny pozostawiał wiele do życzenia. Chyba najgorzej prezentowała się elewacja. Pod koniec kwietnia budynek został opleciony metalowymi rurami tworzącymi rusztowania. Mieszkańcy czekali tylko na robotników, którzy mieli prowadzić remont. Perspektywa odnowienia fasady ucieszyła lokatorów, chociaż niektórzy zaczęli obawiać się, czy rusztowanie nie zwabi w tę okolicę złodziei. Pani Teresa była wprawdzie kobietą ostrożną, ale nie wpadała w histerię. Słyszała, że jej sąsiadki od pewnego czasu patrzą podejrzliwe na każdego obcego człowieka na klatce schodowej i z obawy przed rabusiami niemal przez całe dnie nie opuszczają swoich mieszkań. Dziwiła się aż takim środkom bezpieczeństwa.

– Przecież nie będę się barykadowała we własnym mieszkaniu – śmiała się do sąsiadek. – Nie mam żadnego majątku ani kosztowności, zresztą czego szukaliby złodzieje u starej, samotnej kobiety. Dookoła jest tylu bogatych ludzi, mnie na pewno nie grozi żadne niebezpieczeństwo.

Jakże się myliła!

Bili mocno, z całej siły

Do znajdującego się na wysokim parterze lokalu (dwa pokoje z kuchnią i łazienką) bandyci weszli przez otwarte okno od strony podwórza. Nie przeszkadzało im, że w sąsiednim pomieszczeniu spała właścicielka. Dochodziła godzina 3 nad ranem, kiedy kobietę obudziły szmery dochodzące z drugiego pokoju. Wydawało się jej, że przewrócił się kryształowy wazon stojący na kredensie. Dziwne, bo nie było przeciągu. „Co zatem się dzieje?” – natrętna myśl nie dawała jej spokoju. Czyżby jakiś dziki kot wlazł do jej mieszkania? Wstała z łóżka, narzuciła szlafrok, założyła kapcie i przeszła korytarzem do salonu. Słuch jej nie mylił: w pomieszczeniu grasowało dwóch rabusiów. Światłami latarek wodzili po ścianach i meblach w poszukiwaniu cennych przedmiotów, które natychmiast pakowali do przyniesionych ze sobą toreb.

Kobieta zaczęła krzyczeć:

– Złodzieje! Bandyci! Co wy tu robicie?!

Napastnicy już po pierwszych jej słowach wpadli w szał. Dopadli do kobiety i zaczęli ją bić. Mocno, z całej siły, gdzie tylko się dało. Skatowali ją do nieprzytomności. Chwilę później zabrali spakowane do toreb łupy, wyszli z mieszkania przez otwarte okno w salonie i zeskoczyli z rusztowań na ulicę, by po chwili zniknąć w mrokach pogrążonej we śnie Starówki. Nikt ich nie widział ani nie słyszał.

Jak zakończyła się ta historia? Sięgnij po „Detektywa Extra – Kryminalny Świat PRL-u” nr 4/2019, w którym znajdziesz tekst Leona Madejskiego pt. „Mroczny sekret warszawskiej Starówki”.

Tę i wiele innych pasjonujących historii kryminalnych znajdziesz w najnowszym numerze „Detektywa Extra – Kryminalny Świat PRL-u” nr 4/2019 w sprzedaży od 22 października 2019 roku, a także w wersji elektronicznej do kupienia TUTAJ oraz w wersji do słuchania dostępnej TUTAJ.

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze