Takiej kary chciała prokuratura. Wyrok jest nieprawomocny.Oskarżony ma też zapłacić 50 tys. zł zadośćuczynienia żonie zmarłego.

Obrona chciała uniewinnienia, bo w jej ocenie w sprawie jest szereg wątpliwości, więc prawdopodobna jest jej apelacja.

Do zbrodni doszło jesienią 2019 r. na posesji należącej do zmarłego, motywu do końca nie udało się ustalić. Jak informowała wówczas policja, potencjalny sprawca uciekł, był poszukiwany m.in. w okolicznych lasach z wykorzystaniem psów tropiących i termowizji, w działaniach policjantom pomagała też Straż Graniczna. Ostatecznie zatrzymano go następnego dnia w jednej z pobliskich wsi.

Od tego czasu jest aresztowany.

Według aktu oskarżenia, 74-letni mężczyzna został co najmniej cztery razy (sąd przyjął w opisie czynu, że takich uderzeń było co najmniej pięć) uderzony przez niego w głowę metalowym prętem (łomem o długości 65 cm).

Wskutek odniesionych obrażeń pobity zmarł w szpitalu.

– Żadnych wątpliwości nie ma, że oskarżony chciał zabić – mówił w ustnym uzasadnieniu wyroku przewodniczący składu orzekającego Sławomir Cilulko.

Prokuratura wnioskowała o dożywocie, biorąc też pod uwagę również wcześniejszą karalność oskarżonego za poważne przestępstwa, w tym za gwałt.

Źródła: www.radio.bialystok.pl/pap.pl

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze