Dwójka młodych ludzi, którzy grudniowego wieczoru wyszli na spacer z psem do parku Jerzmanowskich w Krakowie, nie zapomni tego dnia do końca życia. Piesek biegał wesoło, aż nagle zatrzymał się i zaczął dziwnie szczekać w pobliżu betonowego ogrodzenia przy potoku.

Gdy podeszli zobaczyć, co go tak zdenerwowało, zamarli z przerażenia. W zaroślach leżały nagie ludzkie zwłoki. A raczej korpus, bo zwłoki pozbawione były głowy, rąk i nóg.

 

Kim jest ofiara?

Wkrótce w tym miejscu pojawiła się powiadomiona o koszmarnym znalezisku policja. Nigdzie nie znaleziono pozostałych części zwłok – kończyn i głowy. Ze wstępnych ustaleń wynikało tylko, że do podrzucenia zwłok doszło prawdopodobnie kilkanaście godzin przed ich znalezieniem. Na zwłokach technicy kryminalistyki zabezpieczyli trochę śladów w postaci włosów i włókien. I duży męski, czarny guzik z czterema dziurkami wciśnięty w plecy ofiary. Ten guzik odegrał w śledztwie ważną rolę.

Korpus należał do kobiety.

Sekcja zabezpieczonych szczątków wykazała, że rozkawałkowanie zwłok nastąpiło już po jej śmierci. Na ciele widoczna była blizna pooperacyjna oraz ślady po przypalaniu. Były to jedyne znaki szczególne.

Tyle wiadomo było w pierwszych dniach śledztwa. Informacja o zbrodni wstrząsnęła mieszkańcami Krakowa. Ale prawdziwa psychoza strachu zapanowała, kiedy dwa miesiące później w innej części Krakowa, przypadkowy przechodzień znalazł w zaroślach głowę kobiety. Rozeszły się plotki, że w mieście grasuje seryjny morderca, który szuka kolejnych ofiar. Przypominano inne makabryczne zbrodnie, jak np. zabójstwa popełnione przez Karola Kota czy sprawę oskórowanej kobiety, której szczątki wyłowiono z Wisły.

Eksperci z Krakowskiego Instytutu Ekspertyz Sądowych bez żadnych wątpliwości stwierdzili, że głowa należy do zwłok znalezionych w grudniu 2005 roku w parku Jerzmanowskich. Zgon nastąpił na skutek ciosu zadanego nożem. Wiek kobiety biegli określili w przedziale od trzydziestu sześciu do czterdziestu sześciu lat. Ustalili też jej wzrost i wagę. Na podstawie tych i dalszych badań sporządzony został hipotetyczny portret zamordowanej.

Kluczowe dla dalszego śledztwa było ustalenie, kim jest ofiara.

Przejrzano zgłoszenia o zaginięciach w całym województwie, bez powodzenia. Portret pamięciowy ani kod genetyczny nie pasowały do żadnej z osób figurujących w rejestrze zaginionych.

Jak zakończyła się  ta sprawa? Czytaj w „Detektywie Wydanie Specjalne” 1/2019.

Wiele ciekawych i intrygujących tematów kryminalnych znajdziesz  w najnowszym kwartalniku „Detektyw – Wydanie Specjalne” nr 1/2019 w sprzedaży do 3 czerwca 2019 roku, a także w wersji elektronicznej do kupienia TUTAJ oraz w wersji do słuchania dostępnej TUTAJ.

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze