Tyle przypadków nagłej śmierci, w tak wąskim gronie. Ojciec zastrzelony z dubeltówki. Matka otruta cyjankiem potasu. Synowie – ofiary skoków z wysokich budynków. Istna masakra, bez najmniejszego udziału osób postronnych. Unicestwienie bankierskiej dynastii.

 Na straży moralności rodu stała niewzruszenie Elsie Woodward, matka pięciorga dzieci. Wysoka, szczupła, kostyczna i bez poczucia humoru, panicznie lękała się skandali, ostrzegając przed nimi – jakże nieskutecznie – męża i dzieci.

Na straży dobrobytu i silnej pozycji rodziny w świecie finansów stał William Woodward, prezydent i właściciel Hanover National Bank, z główną siedzibą na nowojorskim Manhattanie. Posiadał on wyjątkową zdolność trzymania spraw bankowego imperium jak najdalej od życia osobistego. Gazety pisały tylko o jego osiągnięciach w sferze finansów i na wyścigach, całkowicie nie czepiając się jego życia intymnego, jak się można domyślać – bardzo intensywnego i toczonego w bezpiecznej odległości od małżeńskiej sypialni. Jako ojciec i wzór do naśladowania, wykonywał swe obowiązki bez specjalnego entuzjazmu, nie spuszczając jednak czujnego oka z jedynaka, w którym pokładano nadzieję na kontynuację rodu.

Syn też miał na imię William, więc znany był jako Junior lub Billy, a po osiągnięciu wieku męskiego bardziej jako William II. Nie spełnił pokładanych w nim nadziei. Zupełnie jak w opowieściach z „zakałą rodziny” w roli głównej,  Billy posiał ziarno unicestwienia, wprowadzając do rodu – jak powiadała Elsie Woodward – „tę straszną kobietę z Kansas”.

 

Dotkliwa nędza

Angie Luceil Crowell, znana potem jako Ann, przyszła na świat 12 grudnia 1915 roku, na farmie niedaleko  Pittsburga w stanie Kansas, w rodzinie Jesse i Ethel. Ojciec był cichym i pozbawionym złudzeń farmerem, próbującym utrzymać rodzinę z ciężkiej pracy na dzierżawionej od banku ziemi. Matka nigdy nie kryła, że chce uciec z farmy, zdobyć wykształcenie i zostać nauczycielką. W miarę dorastania dziewczynka była świadkiem ciągłej niezgody, konfliktów i nieudanej walki o godne przetrwanie, co określiło jej charakter i plany na życie. Nienawidziła ubóstwa, w którym spędziła co najmniej lat dwadzieścia.

 

Marzyła o należnym jej sukcesie. Jego osiągnięcie zajęło kolejne siedem lat.

W tamtych latach ten rejon Ameryki trapiły częste klęski żywiołowe, w tym tornada, susze oraz inwazje niesionych wiatrem dokuczliwych ścian kurzu z wyjałowionej ziemi, całymi miesiącami pustoszących farmy i paraliżujących życie. Gdy wiosenne tornado zmiotło zabudowania, ojciec zapragnął znów zacząć od zera, od wydzierżawienia gruntu na głębokiej prerii, jeszcze bardziej odległej od większych skupisk ludzkich.

Ethel nie podzielała jego entuzjazmu. Skończyła korespondencyjne studia nauczycielskie, pracowała w wiejskiej szkole, a potem podjęła studia magisterskie w University of Kansas, co ostatecznie rozbiło rodzinę. Angie pozostała przy ojcu, uczestnicząc w jego syzyfowej pracy nad opanowaniem kolejnego skrawka nieżyczliwej ziemi. Znów nic z tego nie wyszło, niszcząc marzenia Jesse i przyczyniając się do utraty więzi z najbliższymi. Angie przeniosła się do matki, uczącej w szkole w Pittsburgu. Ojciec porzucił farmę, imał się rozmaitych zajęć, a w końcu został konduktorem tramwajów w Detroit. Już nigdy w życiu nie spotkał się z córkami. Najbardziej bolało go rozstanie z Angie, bo po latach ubzdurał sobie, że zrobiła oszałamiającą karierę w Hollywood i – choć przecież mogła go wesprzeć na starość –  na zawsze wyrzuciła go ze swego życia.

Do pewnego stopnia miało to sens. Angie zrobiła przecież oszałamiającą karierę, choć nie w świecie filmu, co planowała jako podrastająca panienka, próbująca za wszelką cenę wydostać się ze slumsów  prowincjonalnego Pittsburga, a następnie Kansas City. W nowych warunkach uczepiła się sprzyjającego jej planom przekonania, że właśnie stąd wywodzi się czołówka najsłynniejszych hollywoodzkich gwiazd, z jej uwielbianą Joan Crawford na samym szczycie. Ta aktorka stała się jej obsesją. Angie oszczędzała każdego centa, by móc wielokrotnie oglądać filmy swej idolki. Studiowała jej wygląd, postawę, ruchy i gesty, jej styl i stroje. Dowiedziawszy się z gazet, gdzie gwiazda zamieszkiwała przed wyjazdem z Kansas City, namówiła kolegę z klasy do wyprawy przez miasto, a po odszukaniu domu bez wahania nacisnęła na dzwonek u drzwi. W tym przejawiła się kolejna cecha jej charakteru: upór w dążeniu do celu, brak wiary w złe nowiny. Tak się bowiem stało, że kobieta, która otworzyła drzwi, nie miała nic dobrego do powiedzenia. – Joan Crawford? Ta dziwka nazywała się naprawdę Lucille LeSueur i przynosiła hańbę całemu sąsiedztwu. Przywlekała się codziennie grubo po świcie, za każdym razem z jakimś nowym podejrzanym typem. Rzadko kiedy myła twarz, za to ciągle nakładała nowe warstwy makijażu. Idź stąd dziecko i nie myśl o tej suce…

1 2>

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze