Historia tego miejsca jest niezwykle ciekawa. Istnieje też wiele legend o wydarzeniach, których akcja rozgrywa się na terenie warowni. Jedna z nich związana jest z zamkową studnią… Dawno temu jeden z władców zamku stoczył zwycięską bitwę i pojmał wielu jeńców. Po pewnym czasie jeden z nich – Turek, poprosił o uwolnienie go. Dostał pozwolenie pod warunkiem, że wykopie na dziedzińcu studnię, w której będzie czysta woda.

Ucieszył się, zwłaszcza że władca obiecywał podarować mu konia i pieniądze niezbędne, aby dotrzeć do domu. Naiwny Turek szybko jednak zrozumiał, że zadanie nie będzie łatwe do wykonania, ponieważ pod kilkudziesięciometrową warstwą ziemi ukazała się twarda, lita skała. Nie poddał się jednak i po 20 latach ciężkiej pracy dokopał się wreszcie do wody. Zgodnie z obietnicą, mógł na koniu i z pełną sakiewką ruszyć do domu. Od tego czasu podobno studnia ma tajemną moc, kto mocno wierzy w jej magiczne właściwości, wrzuci do niej monetę i pomyśli jakieś życzenie, może mieć pewność, że się ono spełni.

Niestety, nie wszystkie historie dziejące się na zamku miały szczęśliwe zakończenie, czego najlepszym przykładem jest los księżniczki Małgorzaty. Ojciec przeznaczył ją na żonę pewnego bogatego starca. Dziewczyna zakochała się jednak (z wzajemnością) w młodym giermku. Pewnego razu ojciec nakrył dwoje kochanków i wpadł we wściekłość. Złość ojca nie zmieniła zdania Małgorzaty. Dziewczyna nadal nie chciała poślubić podstarzałego kawalera. Ojciec postanowił ukarać upartą córkę. Najpierw złamał jej serce, rozkazując podwładnym zrzucić giermka ze skały, a potem zakuć Małgorzatę w kajdany i zamknąć w komnacie z widokiem na miejsce śmierci ukochanego. Do dzisiaj można spotkać ducha biednej dziewczyny, błąkającego się o północy po zamku. Atrakcją dla turystów jest… kobiecy szkielet zakuty w kajdany, który można zobaczyć na górnym zamku.

Zamek Grodno od dawna rozbudza wyobraźnię poszukiwaczy skarbów. W latach 90. XX wieku wielką sensację wywołały listy wysłane przez człowieka podającego się za hitlerowskiego sapera. Korespondencja skierowana była do redakcji jednej z wrocławskich gazet i zawierała informacje o ukrytych w zamku Grodno tajemniczych skrzyniach. Leonhard von Schreck (tak podpisywał się autor listów) informował, że w 1945 roku wezwał go wysoki rangą oficer SS i pokazał plany dwóch miejsc – podziemnego tunelu pod jakąś górą i średniowiecznego zamku. Kapitan miał za zadanie opracować zabezpieczenia obu miejsc, aby ukryć bardzo ważne rzeczy przed zbliżającymi się wojskami sowieckimi. W podziemiach zamku złożono dwie duże skrzynie – autor listów nie podał, co miały zawierać. Kiedy wykonał pracę, w drodze powrotnej do Wrocławia, został postrzelony w plecy przez towarzyszącego mu SS-mana. Miał nigdy nie zdradzić tajemnicy. Von Schreck przeżył, ale milczał przez 50 lat. Listy wysyłane przez Leonharda von Schrecka, zgodnie z jego wolą, publikowane były na łamach gazety. Z jednej strony uwiarygadniał swoje słowa, podając szczegóły związane z warownią i zaminowaniem zamku, z drugiej natomiast np. mylił nazwiska Niemców. Opowieści mężczyzny nie doprowadziły jednak do odkrycia tajemniczych skrzyń, mimo że do zamku wybrała się specjalna grupa eksploratorów. Trudno było ustalić kolejne szczegóły, bo listy nagle przestały przychodzić…

W kwietniu 2016 roku odbyła się kolejna już tura badań. Potwierdziła ona, że pod piwnicami zabytku może znajdować się zasypane pomieszczenie. Wykazuje to m.in. georadar. Podobno także na zamkowym dziedzińcu znajduje się zasypany tunel, który zaczyna się pod zamkiem i biegnie w kierunku dziedzińca.

Agnieszka Kozak

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze