Było środowe przedpołudnie, a komisarz Marczak zalewał sobie już trzecią tego dnia kawę. Był niewyspany i poirytowany, jak większość rodaków, bo nasza reprezentacja przegrała dzień wcześniej na mundialu mecz z Senegalem. Chyba wszyscy w kraju spodziewali się zwycięstwa „orłów Nawałki”, a tu taki pech! Nie miał nawet czasu pogadać z kolegami o grze naszych piłkarzy, kiedy odebrał telefon od oficera dyżurnego. – Panie komisarzu, mamy zgłoszenie o zabójstwie nad rzeką. Pana ludzie znają  więcej szczegółów.

Kwadrans później komisarz starannie przeczesywał wzrokiem miejsce zbrodni, o której został powiadomiony zaledwie kilkanaście minut wcześniej. Denat, którym okazał się 60-letni Marian Kozłowski, leżał na brzegu rzeki, twarzą do ziemi, głową w kierunku wody. Ze wstępnych oględzin wynikało, że zginął najprawdopodobniej od uderzenia jakimś ciężkim przedmiotem w tył głowy, ale – jak asekuracyjnie dodał lekarz pogotowia – To tylko wstępna diagnoza. Pewność będziemy mieli dopiero po sekcji zwłok denata.

– Tyle to i ja wiem – mruknął pod nosem Marczak.

Na wąskim pasku piaszczystego brzegu stały akcesoria niezbędne dla każdego wędkarza: niewielkie składane krzesełko, pojemnik z robakami na przynętę. Marczakowi czegoś brakowało. Przez chwilę intensywnie myślał… – Wędka! No tak, nie ma wędki. Przecież jeśli denat przyjechał na ryby, to czymś musiał je łowić – uświadomił sobie. Poszedł do pobliskiego zagajnika, niedaleko miejsca, gdzie bystra rzeka wpadała do jeziora, ale nie dostrzegł tam nic ciekawego.

Kilka minut później wrócił do radiowozu, gdzie siedział aspirant Makowski z młodym mężczyzną. Jak się okazało, był to Andrzej Ignatowski, siostrzeniec zamordowanego. To on znalazł denata i korzystając z telefonu komórkowego, zawiadomił policję i pogotowie o dramacie nad brzegiem rzeki.

Przyjechaliśmy rano z wujem na ryby – Andrzej Ignatowski jeszcze raz relacjonował przebieg zdarzeń ostatnich godzin. – Zapowiadała się piękna pogoda, choć baliśmy się, że może być trochę za gorąco. Wypakowaliśmy nasz sprzęt z samochodu, który zostawiliśmy na parkingu obok portu. Mieliśmy zarezerwowaną łódkę, jednak zrezygnowaliśmy z niej, stwierdziliśmy, że słońce może zbyt mocno grzać. Mieliśmy się rozstawić nad brzegiem rzeki. Po drodze trochę się posprzeczaliśmy. O co? Głupia rzecz… O naszych piłkarzy grających na mundialu. On ich krytykował, ja broniłem. Przez chwilę zrobiło się mało sympatycznie. Zobaczyłem fajne stanowisko nad brzegiem, akurat dla jednego wędkarza. Ja tam zostałem, a wujek poszedł dalej, z biegiem rzeki, w kierunku jeziora, z całym swoim bagażem. Zarzuciłem wędkę, nawet trochę się ucieszyłem, że jestem sam. Po dwóch godzinach zobaczyłem płynący po wodzie słomkowy kapelusz. Taki sam jak wuja. Byłem zły na niego, ale się przestraszyłem, że coś mu się stało. Pobiegłem go szukać. Po przejściu kilkuset metrów wzdłuż brzegu, tuż przy jeziorze, zobaczyłem go leżącego na ziemi. Nie miał kapelusza na głowie. Był martwy.

– Słyszał pan jakieś krzyki, wołania o pomoc? – dociekał aspirant Makowski.

Jakąś godzinę temu ktoś z kimś się przekomarzał o jakieś niezapłacone faktury, ale nie wiem, czy był to wujek. Kręci się tu wiele osób. Do miejsca, gdzie go znalazłem można dojść z drugiej strony. Nawet nie wiem, czy coś mu ukradziono. Nie sprawdzałem mu kieszeni, gdzieś powinny być dokumenty i kluczyki do samochodu.

Nigdzie nie mogę znaleźć wędki pana wuja – stwierdził komisarz Marczak.

Może zabójca ją ukradł. Wujek nie oszczędzał na sprzęcie do wędkowania, więc pewnie miała swoją wartość. Zabójca na pewno ją zabrał i sprzeda.

A mi się wydaje, że to pan wrzucił ją do wody po tym, jak zamordował pan wujka. Nie wiem jeszcze, co mogło być motywem zbrodni, ale jest pan zatrzymany pod zarzutem zabójstwa Mariana Kozłowskiego.

Aspirant Makowski był równie zaskoczony co Andrzej Ignatowski.

– Chyba pan żartuje… Albo blefuje… – młody mężczyzna myślał, że to jakiś żart, niemniej komisarz nakazał zakuć go w kajdanki,

 

Dlaczego komisarz Marczak podjął decyzję o zatrzymaniu siostrzeńca zamordowanego mężczyzny?

Rozwiązanie zagadki kryminalnej na kolejnej stronie.

1 2>

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze