Prokurator Jan Zawrotny nie nudził się na emeryturze. Togę z czerwonym żabotem powiesił co prawda na kołku, ale myślami nadal tkwił na sali rozpraw… W sumie Temida była mu łaskawa, chociaż na zakrętach historii wypadał na boczny tor. Może dlatego przetrwał w zawodzie? Miał nosa do rozwiązywani zagadkowych spraw i tych „grubych”, i drobnych. Jedną z nich postanowił spisać we wspomnieniach…

Kradzież cennej biżuterii z mieszkania Ireny i Janusza S. nie zdziwiła specjalnie policjantów w B. Ileż takich kradzieży w sezonie urlopowym! Szczególnie z osiedlowych mieszkań w anonimowych wieżowcach. Państwo S. mieszkali w jednym z nich, na 9 piętrze. Widoki piękne, panorama. Ale czasami Janusz B. narzekał na położenie mieszkania, jak w tamtą sobotę, kiedy targał walizki. Winda trzeszczała, jakby miała się rozpaść. Na parterze na drzwiach dostrzegł kartkę: „Szanowni mieszkańcy” z informacjami o przeglądzie technicznym.

Państwo S. po powrocie z tygodniowego urlopu nie od razu spostrzegli brak biżuterii. W mieszkaniu panował porządek. Kwiaty podlane. Dbała o nie Marzena, córka przyjaciół, państwa K. z sąsiedniego bloku. Nie wyjechała na wakacje z powodu kontuzji kolana. Chodziła z trudem, głównie na zabiegi rehabilitacyjne. Gabinet mieścił się w bloku państwa S., w sąsiedniej klatce. Zostawiając klucze, nie mieli więc wyrzutów sumienia, że nadużywają uprzejmości dziewczyny. Poprosiliby jej rodziców, ale oni akurat wyjechali z B. Wykorzystał to chłopak Marzeny. Państwu S. wydał się sympatyczny, skoro opiekował się dziewczyną.

Prokurator Zawrotny przypominał sobie, że tamtego lata policjanci w B. rozpracowali szajkę włamywaczy. Działali w sezonie urlopowym  niemal perfekcyjnie, w myśl zasady: Ktoś wypoczywa, by włamywać się mógł ktoś… Kradzież z mieszkania państwa S. poszła na ich konto. Przepytywana w sprawie Marzena K. powiedziała policjantom to samo co państwu S. : była w ich mieszkaniu rano po weekendzie, a potem jeszcze raz w środę, zgodnie z terminami zabiegów. W mieszkaniu nie zauważyła nic niepokojącego.

Zawrotny, czytając akta, początkowo „przyklepał” policyjny raport w sprawie szajki włamywaczy na osiedlu w B. Jednak jego prokuratorski nos nie dawał mu spokoju. Postanowił jeszcze raz wezwać na rozmowę Marzeną K.

Co zwróciło uwagę prokuratora?

Rozwiązanie zagadki kryminalnej na kolejnej stronie.

1 2>

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze