Szwagier był w porządku

Wyraźnie nie chciał powiedzieć przed sądem prawdy Andrzej S. chłopak Zofii od pięciu lat. Twierdził, że Piotr nie tylko nigdy nie miał samochodu („Jakie BMW? O takiej marce nie słyszano w rodzinie mojej dziewczyny, przecież bym wiedział”), ale też nigdy nie widział go za kierownicą. Owszem, przyszły szwagier miał skuter, nie wie skąd. A jego starszy brat Grzegorz samochód Daewoo Tico.

Świadek nie słyszał o tym, że Zofia odbierała Piotra z policji. I że chłopak był kiedykolwiek zatrzymany. Narkotyki? Bezzasadne podejrzenia. Nic mu nie wiadomo o znajomości młodszego brata Zofii z Julianem A. A dlaczego Jan S. szukał kontaktu ze znacznie młodszym od niego Piotrem, a nie ze swym rówieśnikiem Grzegorzem? – nie zastanawiał się nad tym.

Im dłużej sąd dociekał przyczyn konfliktów w kręgu kumpli Piotra, tym bardziej natykał się na opór rodziny przed ujawnieniem, czym naprawdę zajmował się 16-latek. Wszelkimi sposobami starano się odwieść sędzię od drążenia tematu: narkotyki, dilerzy, grożenie bronią.

Zaraz po Andrzeju S. zeznawała jego narzeczona Zofia. Bardzo eksponowała wątek pierwszej miłości w życiu młodszego brata. Twierdziła, że Piotr zginął zabity z zazdrości o pewną Sylwię. To, że nikt z otoczenia o takiej dziewczynie nie słyszał, tłumaczyła wstydliwością nastolatka. Zofia nie potrafiła wyjaśnić, dlaczego nie wspomniała o tym wątku w śledztwie.

Jednakże w niektórych kwestiach zeznania narzeczonych się nie pokrywały. Zofia potwierdziła, że w 2006 roku odbierała z komisariatu 13–letniego pijanego Piotrka. Brat niestety, sprawiał problemy wychowawcze. Często wracał późnym wieczorem dlatego, gdy wyszedł z domu tej tragicznej nocy, nikt z rodziny go nie szukał.

Na pytanie sędzi, czy rodzice nie reagowali, że chłopiec nie chodzi do szkoły, dziewczyna żachnęła się: – Mieli go za rękę prowadzić?

Wbrew temu, co zeznał Andrzej S., czarne BMW było w rodzinie. Zofia nie wiedziała, co się potem stało z tym samochodem, Ale pamiętała, że Piotr był zatrzymany właśnie w BMW, które prowadził bez prawa jazdy.

– Co do narkotyków – brat na pewno nie brał – przecież to by się dało zauważyć. Nie był też dilerem – bo miałby z tego pieniądze. A żył skromnie. Gdy w wakacje wybierał się z chłopakami na Mazury, pożyczył od niej 300 złotych na wynajęcie łódki. W szafie miał tylko jedną bluzę i w niej został pochowany – zeznała.

 

* * *

Gdy proces zbliżał się do końca, ojciec zamordowanego Piotra zgłosił świadka, 20-letnią Sylwię, której adres dopiero zdobył. Oskarżyciel posiłkowy, podobnie jak jego córka Zofia, usiłował przekonać sąd, że kłótnia w lesie z tragicznym finałem była następstwem rywalizacji o dziewczynę między jego synem a Julianem A. Utwierdzał go w tym e- mail, jaki Sylwia po śmierci Piotra wysłała do Zofii, którą poznała na cmentarzu, przy grobie Piotrka.

 

Do akt sądowych włożono pożółkłą kartkę papieru z wydrukiem e-maila: „Hm… Byłam z Piotrkiem w październiku 2008 u Janka S., bo zaprosił nas na „melanż”. Wszystko pięknie ładnie do czasu, gdy w kuchni S. zaczął do mnie świrować, to znaczy gadać mi cały czas, żebyśmy tylko we dwoje wyszli do sklepu i taka gadka. Jak odmawiałam, to mówił, żebym się nie zadawała z Piotrem. Mój chłopak zauważył co się dzieje i zabrał mnie na piętro, miał ochotę na coś… Po jakimś czasie wracamy, jest OK. wszyscy się domyślili i był z nas ubaw, tylko Janek siedział zły.

Następnego dnia dostałam od niego SMS-a żebym do niego przyszła i ja się zgodziłam, tylko zabrałam koleżankę. Po drodze w mojej komórce wyświetlił się SMS od Piotra, żebym wróciła do domu. Ja jednak go nie usłuchałam. W domu S. przytulaliśmy się, na więcej bym nie pozwoliła, bo znam granice. Potem poszliśmy do jego pokoju. On nie pozwolił zapalić światła, położył się na łóżku ja usiadłam obok i on cały czas jechał na Piotra, żebym sobie dała z nim spokój.

Tyle się nasłuchałam złego, że w końcu obiecałam mu, że z Piotrem to już koniec. A S. na to: – Co dalej z tym robimy? Nie zdążyłam pomyśleć, gdy zza zasłony wyskoczył Piotrek. Zdenerwowana wybiegłam na ulicę, tak jak stałam. Z rozpaczy strasznie się pocięłam.

Piotrek mi wybaczył dopiero po dwóch miesiącach. A pół roku później S. mi go odebrał na zawsze”.

Na rozprawie Sylwia zeznała, że Piotr był zapatrzony w Janka, ale dlaczego, nie dopytywała się, bo jej chłopak nie lubił ciekawskich dziewczyn. Właściwie, to nic o nim nie wiedziała. Nawet gdzie jest siłownia, w której spotykał się z kumplami. Piotr, choć młodszy od niej o 4 lata, miał swoje męskie tajemnice. Dlatego, gdy dwa tygodnie przed śmiercią zawiadomił ją, że wyjeżdża, nie dopytywała się gdzie.

Dziewczyna nie podtrzymała sugestii oskarżycieli posiłkowych, że pisząc w e-mailu „A pół roku później S. odebrał mi go na zawsze”, miała na myśli rywalizację o jej względy między kolegami. Od tamtego incydentu w ciemnym pokoju minęło wiele miesięcy, S. już do niej nie uderzał, z Piotrem byli jak dobrzy kumple.

 

* * *

Proces dobiegł końca. Wina czterech oskarżonych została potwierdzona, przyczyna zabójstwa uprawdopodobniona. Na pewno nie poszło o dziewczynę. Prokurator zażądał dla morderców – Juliana A. i Jana S. po 25 lat więzienia. Maciej O. i Dariusz B., którzy nie powiadomili policji o zabójstwie, otrzymali wyroki w zawieszeniu. Sąd orzekł kary dla oskarżonych o zabójstwo zgodnie z oczekiwaniami prokuratora.

 

Elżbieta Ostrowska

Zmieniono personalia i niektóre szczegóły.

< 1 2 3

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze

[fbcomments]