Mówią, że w więzieniu siedzą za niewinność. Skoro są niewinni, a „przez pomyłkę” zostali skazani, chcą sobie jakoś te straty zrekompensować. Co robią? Pozywają zakład karny. Powody? Co najmniej absurdalne.

Brak odpowiedniej diety, przywłaszczenie przez oddziałowego przedmiotu, z którym jest się emocjonalnie związanym, czy brudne koce, które urągają ludzkiej godności – to tylko kropla w morzu absurdalnych skarg, wniosków i zażaleń spod celi. Wybraliśmy 5 najbardziej oryginalnych uzasadnień pozwów autorstwa osadzonych.

 

Brak wegańskiej diety

Mężczyzna osadzony w zakładzie karnym w miejscowości N. pozwał dyrekcję zakładu karnego, w którym odsiaduje wyrok. Uzasadnienie? Brak wegańskiej diety. Więzień argumentował swój pozew tym, że nie zapewnienie mu odpowiedniego jadłospisu, naruszyło jego dobra osobiste, prawa i wolności, gdyż głodował i był szykanowany. „Poszkodowany” zażądał 100 tys. zł odszkodowania. Co ciekawe, początkowo sąd okręgowy oddalił powództwo, uznając, że prawo do spożywania posiłków nie zawierających produktów pochodzenie zwierzęcego i odzwierzęcego nie mieści się w katalogu dóbr osobistych, a osoba z chwilą pozbawienia wolności musi liczyć się z koniecznością zmiany swojego codziennego sposobu życia i swoich przyzwyczajeń. Osadzony jednak nie pogodził się z takim rozstrzygnięciem sprawy i wyrok zaskarżył. Przyniosło to jednak efekty, ponieważ Sąd Apelacyjny w Szczecinie ocenił, że apelacja powoda była częściowo zasadna i zmienił wyrok poprzez zasądzenie kwoty 10 tys. zł zadośćuczynienia.

 

Wyrwanie „zęba mądrości”

Podobnie jak wspominany wyżej weganin, swoje szkody ocenił więzień odsiadujący wyrok 25 lat pozbawienia wolności za morderstwo czterech osób. Mężczyzna pozwał zakład karny w Wojkowicach domagając się 100 tys. zł zadośćuczynienia, argumentując pozew „bólem i cierpieniem spowodowanym wyrwaniem tzw. zęba mądrości”. Osadzony odbywający karę w kilku więzieniach tłumaczył, że podczas odsiadki w Łodzi rozpoczął leczenie zęba, natomiast kiedy trafił do zakładu w Wojkowicach, tamtejszy lekarz bez prześwietlenia podjął decyzję o usunięciu „ósemki”. Mężczyzna tłumaczył, że dostał nieskuteczne środki znieczulające, ponieważ odczuwał uciążliwy ból. Niewykluczone, że w sprawie będzie trzeba powołać biegłego z zakresu stomatologii.

 

Brak klepki w parkiecie

Na nieco mniejszą kwotę wycenił swoje krzywdy jeden z osadzonych w Zakładzie Karnym w Wadowicach. Mężczyzna domagał się 300 tys. zł za wypadek, do którego doszło w jego celi – 200 tys. zł jako odszkodowanie za uszczerbek na zdrowiu oraz 100 tys. zł za doznaną stratę moralną, cierpienia i poczucie się człowiekiem bezwartościowym. Więzień pozwał placówkę, ponieważ w jego celi brakowało jednej klepki w parkiecie. On wstając z łóżka potknął się dokładnie w tym miejscu, a upadając uderzył się o metalową konstrukcję kącika sanitarnego, co skutkowało złamaniem ręki w kilku miejscach.

 

Nieprane koce

Kolejny pozew o odszkodowanie za złe warunki więzienne złożył mężczyzna odsiadujący wyrok w stargardzkim zakładzie karnym. Spędził tam osiem miesięcy. Po wyjściu domagał się odszkodowania w wysokości 40 tys. zł. Jak argumentował swój pozew? „Koce, którymi musieliśmy się przykrywać były przez ładnych kilka lat nieprane. Mieliśmy od tego wysypkę. Nie podobało mi się też to, że dokoptowywano nam nowych współwięźniów i robiono to znienacka, a taka osoba powinna być przez parę dni obserwowana przez lekarza. Wiadomo co przyniesie?”.

 

Ojciec nieznany

Na koniec zostawiliśmy przypadek wyjątkowy. Kobieta, która spędziła w leszczyńskim areszcie 8 dni, co prawda nie domagała się zadośćuczynienia pieniężnego, a jedynie… odnalezienia ojca jej dziecka. Po 9 miesiącach od opuszczenia zakładu karnego, kobieta urodziła dziecko, które – jak twierdzi – zostało poczęte w wyniku gwałtu. Kobieta zeznała, że pewnej nocy do jej celi wszedł nieznany mężczyzna, który dopuścił się wobec niej przemocy seksualnej. W związku z tą sprawą zbadano próbki DNA dwóch pracowników placówki, a także dwóch osadzonych. Ojca dziecka nie wykryto, a sprawę umorzono. Kobieta jednak nie poddała się – do poznańskiego sądu wpłynęło 30 pozwów przeciwko mężczyznom pracującym w areszcie – domniemanym ojcom dziecka. Całej sprawie dodatkowej pikanterii dodaje opinia biegłego ginekologa, która potwierdza, że do poczęcia mogło dojść podczas kilkudniowego pobytu w areszcie.

Anna Rychlewicz

 

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze