Centralne więzienie Bang Kwang  w Bangkoku (Bang Kwang Central Prison) wybudowane zostało w 1930 roku przez Chińczyków 11km na północ od stolicy. Według różnych źródeł przebywa tam ponad 8 tys. więźniów, choć wybudowano je na 3500 osadzonych.

Do maja 2013 roku więźniowie przez pierwsze 3 miesiące pobytu (skazani z wyrokiem śmierci przez cały pobyt) nosili stalowe kajdany na nogach. Gruby pręt, przy pomocy specjalnej prasy, zaginany był na nogach więźnia, a następnie go zaspawywano – oparzeniami nikt się nie przejmował. Kajdany o wadze około 5kg wrzynały się w skórę powodując otarcia, rany i infekcje.

 

Koszmarne warunki w tajskim więzieniu

Miska czerwonego ryżu dziennie, 70-osobowe cele, szalejące choroby, bród, robactwo i walka o przeżycie to codzienność Bang Kwang Prison. Światło w celach świeci się przez całą dobę. Za jedzenie, a nawet miejsce do spania na podłodze więźniowie muszą płacić. W celach więźniowie, by się pomieścić śpią na boku.

W 2014 roku telewizja BBC wyemitowała program dokumentalny pt. „The Real Bangkok Hilton – Bang Kwang Bangkok„, który można obejrzeć w internecie. Jak zgodnie potwierdzają osoby, które przeżyły pobyt w tym więzieniu, ten film o więzieniu w Tajlandii nie pokazuje prawdziwego obrazu więzienia (pokazano jedynie to na co pozwoliły władze więzienia), mimo to robi wrażenie.

 

Ludzkie zoo kolejną atrakcją turystyczną

Więzienie w Bangkoku stało się atrakcją dla znudzonych świątyniami turystów. Na rzecz uwięzionych obcokrajowców działa wiele fundacji i stowarzyszeń. Początkowo proszono osoby odwiedzające Bangkok, aby odwiedzać rodaków, wspierając ich na duchu, przekazywać informacje z kraju i dla rodziny, czy wspomóc jedzeniem.

Kilka lat temu pojawiła się wręcz moda na odwiedzanie więźniów z krajów zachodu. Turyści zaczęli traktować więzienie Bang Kwang jako swojego rodzaju „ludzkie zoo” w którym podając się za rodzinę lub bliskich, oglądali ludzi w klatkach. W zamian za wizytę należało przynieść odwiedzanemu więźniowi jedzenie.

 

Za pieniądze kupisz lepsze warunki, a nawet służących

W „Bangkok Hilton” jak nazywane jest to więzienie na zachodzie, panuje specyficzna hierarchia wśród osadzonych. Więźniowi przysługuje mała porcja ryżu z warzywami dziennie, którego według relacji więźniów nie da się jeść. Jedzenie można kupić w więziennej kantynie. Kto ma pieniądze, ten może kupić sobie lepsze życie: pojedyncza cela z telewizorem, jedzenie z pobliskiego sklepu, czy telefon komórkowy to tylko kwestia gotówki.

W więzieniu wykształcił się tzw. CHIT SYSTEM, w którym więźniowie za jedzenie pracują dla bogatszych osadzonych. Zasada ta zmusza obcokrajowców osadzonych w Bang Kwang Central Prison do korzystania z pomocy organizacji charytatywnych i fundacji, by kupić sobie lepsze warunki.

źródło: tajlandia.org

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze