Siergiej Filin został dyrektorem artystycznym baletu w 2011 roku. Jego poprzednikiem był pracujący od 1995 roku – Giennadij Janin, który odszedł w atmosferze skandalu. Uznawany był za jednego z najwybitniejszych baletmistrzów komediowych.

Tak na marginesie – odszedł dobrowolnie, kiedy na jaw wyszły dość niekorzystne dla niego fakty… Na jednym z portali erotycznych pojawiły się jego zdjęcia, na których widać, że uprawia seks z mężczyznami. Link do strony został wysłany pocztą elektroniczną do ponad 3 tys. osób. Kiedy Janin dowiedział się o tym, natychmiast złożył rezygnację. Nie próbował zaprzeczać, że to nie on, że to fotomontaż, lub że był to jego sobowtór. Doskonale wiedział, że w Putinowskiej Rosji zaostrzającej walkę z homoseksualizmem takie fakty oznaczały koniec kariery.

Był wieczór 17 stycznia 2013 roku, gdy napadnięty został 42-letni Siergiej Filin.

Dramatyczne sceny rozegrały się tuż pod 12-piętrowym apartamentowcem, w którym mieszkał.

Trzeba dodać, chociaż nietrudno się domyślić, że nie była to szemrana dzielnica. Świadkowie zdarzenia zeznali, że do artysty podbiegł zamaskowany osobnik, najpierw coś krzyknął, a potem oblał mu twarz jakąś substancją i uciekł. Jeden z parkingowych ruszył na pomoc poszkodowanemu. Dopiero wtedy okazało się, że Filin został potraktowany kwasem siarkowym! Miał poparzoną twarz i oczy. W szpitalu zbadano, że są to poparzenia trzeciego stopnia. Rozpoczęła się walka o wzrok mężczyzny (było niebezpieczeństwo, że nie będzie widział). Później leczenie przeniosło się z Rosji do Akwizgranu w Niemczech.

Filin przeszedł około 40 operacji. Kiedy jeszcze nie było wiadomo, kto stoi za napadem, dyrektor mówił: – Nie tylko podejrzewam, kto stoi za zamachem, ale jestem tego absolutnie pewien.

Zastrzegł jednak, że nie poda żadnych nazwisk, zanim nie zrobią tego śledczy. Jego zdaniem napaść miała związek wyłącznie z pracą w prestiżowym teatrze: – Jestem szczery. Mam swoje poglądy, podejmuję trudne decyzje. Byłem dyrektorem bardzo poważnego zespołu, może niektórym ludziom się to nie podobało. Może uważali, że się nie nadaję albo czuli się pokrzywdzeni.

Mężczyzna wyznał, że od kilku miesięcy był zastraszany: – Mój błąd polegał na tym, że zlekceważyłem to zastraszanie. Przyjaciele od dawna radzili mi, by wynająć ochroniarza i kierowcę. Byłem nękany ciągłymi telefonami, hakowano moją skrzynkę mailową. Spreparowane, rzekomo moje maile umieszczano w internecie, jako dowody na nie wiadomo co. Na Facebooku trwała nagonka na mnie. Nie mam wątpliwości, że atak ma bezpośredni związek z pracą w teatrze.

Tuż po napadzie podkreślał, że najważniejsze jest dla niego odzyskanie wzroku. Chciał jeszcze kiedyś zobaczyć swoje dzieci.

W ataku nie chodziło o zabicie mężczyzny, a raczej o trwałe oszpecenie. Filin był przystojny i zdecydowanie nie wyglądał na swój wiek. Dodatkowo oszpecenie tancerza, dla którego ciało i uroda są narzędziami pracy, było niewyobrażalnym dramatem.

Kto stał za tym czynem i dlaczego to zrobił? Pojawiły się podejrzenia, że chodzi o motyw miłosny. Co prawda dyrektor był żonaty i miał dzieci, ale kochały się w nim inne kobiety, a także mężczyźni. Może złamał komuś serce? Dość szybko podejrzenia padły na środowisko baletowe. Sprawdzano alibi pracowników, przeglądano nagrania z kamer zainstalowanych w teatrze. Na pierwszy ogień poszedł 39-letni Nikołaj Ciskaridze, który kiedyś oskarżył Filina o korupcję, a do tego miał apetyt na posadę szefa baletu. Krytykował kosztowny remont gmachu teatru. Jego zdaniem, po renowacji budynek wyglądał jak przeciętny, brzydki turecki hotel z centrum odnowy biologicznej. Okazało się, że zawodowe aspiracje Ciskaridze popierało wielu tancerzy. Podobno nawet wysłali list do Putina z prośbą o awansowanie go. Te wszystkie doniesienia spowodowały, że był uważany za podejrzanego. Miał bowiem motyw – chciał wyeliminować konkurenta. Ciskaridze na te rewelacje ostro zareagował. Był wściekły. Mówił, że śledczy nie rozróżniają kompetencji artystycznych od czegoś wyjątkowo przerażającego.

 

***

17 stycznia 2013 roku Filin i Ciskaridze brali udział w uroczystościach w Moskiewskim Akademickim Teatrze Artystycznym. Świętowano 150. rocznicę urodzin fundatora Konstantego Stanisławskiego. Filin wyszedł z imprezy około godziny 23. Niebawem został napadnięty. Ciskaridze zeznał potem, że imprezę zakończył pół godziny po północy.

 

Zatem co dalej? Komu Filin tak bardzo podpadł? Słynął z nieustępliwości i musiał się komuś narazić! Do tego chciał modernizować teatr, zatrudnił brytyjskiego i francuskiego choreografa, nie wspominając, że podpisał także kontrakt z Amerykaninem, który został pierwszym zagranicznym solistą w zespole. Wielu darczyńców było przeciwnych europeizacji teatru (wprowadzenia do repertuaru spektakli spoza kanonu rosyjskiego baletu). Drzwi najsłynniejszego teatru z Rosji niebezpiecznie uchyliły się na świat.

1 2 3>

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze