Do ponad 660 szkół w całej Polsce dotarły we wtorek kolejne maile z informacją o podłożonych w nich ładunkach wybuchowych. Wszystkie alarmy okazały się fałszywe. Policja powołała specjalny zespół zajmujący się namierzeniem wywołujących je sprawców. Jak ustalił Onet, wszystkie maile mają podobną treść, ale różne podpisy i przychodzą z różnych adresów.

Jak podała we wtorek Centralna Komisja Egzaminacyjna, 663 szkoły zgłosiły dziś fakt otrzymania drogą mailową informacji o podłożeniu ładunku wybuchowego na terenie szkoły. W każdym przypadku dyrektorzy placówek informowali odpowiednie służby, które przeprowadzały tzw. sprawdzenia pirotechniczne.

– Wszystkie alarmy okazały się fałszywe. Nie wystąpiło żadne zagrożenie dla bezpieczeństwa i zdrowia maturzystów oraz pracowników szkół – zapewnia Marcin Smolik, dyrektor CKE.

W 481 szkołach, po sprawdzeniu przez służby, matury rozpoczęły się punktualnie o godz. 9, czyli zgodnie z harmonogramem. Jednak w 181 placówkach egzaminy miały opóźnienie. W jednej ze szkół – Zaocznym Liceum Ogólnokształcącym „Cosinus” w Gorzowie Wielkopolskim – ewakuowano zdających. Matura została przerwana i przełożona na czerwiec.

– Nie wiem, dlaczego zapadła właśnie taka decyzja. Będziemy to wyjaśniać. To jedyny taki przypadek w naszym regionie. Oczywiście po sprawdzeniach dokonanych przez policję okazało się, że alarm, podobnie jak pozostałe, był fałszywy – powiedziała o tej sytuacji lubuska kurator oświaty Ewa Rawa.

W tym przypadku, podobnie jak wczoraj, na skrzynki mailowe szkół również przyszły wiadomości z ostrzeżeniem o podłożonych ładunkach wybuchowych, które miały eksplodować w szkołach w czasie egzaminów maturalnych. Jak ustalił nieoficjalnie Onet, wszystkie maile mają podobną treść, w której znajdują się m.in. takie słowa kluczowe, jak „bomba”, „materiał łatwopalny”, „detonacja”, „masakra”, „zginą ludzie”, „to nie żart”.

Adresy mailowe, z których wychodzą takie informacje, rozpoczynają się przeważnie od jakiegoś pseudonimu, a kończą „@secmail.pro”. To domena z tzw. Darknetu, czyli przestrzeni w sieci, niewidocznej dla wyszukiwarek internetowych. Pojawiły się tam już także „poradniki dla bojowników”, instruujące, jak wysłać anonimowe maile do szkół. Wynika z nich, że za jednym zamachem można wysłać ostrzeżenie o bombie do 10 placówek, a potem wielokrotnie to powtarzać. Podane są nawet listy szkół w poszczególnych województwach.

W związku z tym, że skala „bombowych żartów” jeszcze się zwiększyła policja powołała specjalny zespół do ustalenia ich sprawców. – Składa się z funkcjonariuszy Biura do Walki z Cyberprzestępczością KGP, jego terenowych oddziałów oraz policjantów pionu kryminalnego. Zajmują się oni monitorowaniem sieci i forów internetowych, na których następuje wymiana informacji dotyczących tego typu działalności. Prowadzą też inne działania operacyjne, zmierzające do ustalenia sprawców fałszywych alarmów – mówi Onetowi inspektor Mariusz Ciarka, rzecznik KGP.

Jak ustalili dziennikarze radia RMF FM, za tym bezprecedensowym atakiem może stać grupa mogąca mieć międzynarodowe powiązania. Z ich informacji wynika, że grupa miała cztery szablony korespondencji elektronicznej, które z serwerów praktycznie całego świata trafiały do dyrektorów szkół w całej Polsce.

Policja przypomina, że za celowe i fałszywe zawiadomienie o zagrożeniu grozi do ośmiu lat więzienia. Oprócz odpowiedzialności karnej, sprawcy muszą się liczyć także z odpowiedzialnością cywilnoprawną, możliwością obciążenia kosztami przeprowadzonej akcji czy np. odszkodowaniami za straty spowodowane wstrzymaniem działalności danej instytucji.

źródło: www.onet.pl

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze