Karolina bardzo szybko odkryła schowek i z lubością przekładała szeleszczące banknoty, zastanawiając się, ile to ciuchów i kosmetyków mogłaby sobie kupić nawet za niewielką część tej kasy. Bała się jednak skorzystać z mężowskiego kapitału, chociaż pokusa była ogromna. Często zastanawiała się, co będzie dla niej lepsze: życie u boku bogatego, lecz skąpego męża czy rozstanie się z nim, ale zachowanie jego pieniędzy. Chociaż miała zapewniony byt oraz warunki do nauki, miała poczucie, że żyje jak niektóre jej koleżanki i koledzy z ubogich rodzin, a przecież mieli sporo pieniędzy, tym bardziej, że jej mąż dysponował jeszcze innym majątkiem.

Kończyły się wakacje, zbliżał czas kolejnego rozstania. Karolina jeszcze się wahała, jeszcze rozważała wszelkie za i przeciw. Decyzja nie była łatwa i podjęła ją dopiero przed wyjazdem na uczelnię, ale już po wyjeździe męża. Nie wtajemniczając nikogo w swoje plany, opróżniła schowek małżonka z amerykańskich dolarów, zapakowała bagaż do auta, zabrała córeczkę i po angielsku opuściła dom. Nie zadowoliła się jednak „skromną” kwotą ze schowka. Zgodnie ze zdobytą na uczelni wiedzą postanowiła podwoić kapitał. Obrała jednak inną drogę, całkowicie odmienną od tej, którą podążają uczciwi przedsiębiorcy, lokując gotówkę w dochodowy biznes.

Karolina postanowiła wykorzystać łacińską sentencję i powtórzyć swój wyczyn z okradzeniem męża, wszak miała pełnomocnictwo do dysponowania jego rachunkiem. Niewiele ponad miesiąc od opuszczenia domu udała się do banku i „wyczyściła” lokatę wraz z odsetkami.

Powtórka z pomnażania własnych zasobów finansowych kosztem bliźniego została w pełni zrealizowana. Karolina była usatysfakcjonowana i dumna ze swojego sprytu i umiejętności skutecznego i szybkiego bogacenia się. Nie miała nawet najmniejszych wyrzutów sumienia. Wychodziła bowiem z założenia, że wszystko, co należy do męża, należy również do niej.

Dużo czasu minęło, zanim Jędrzej J. zorientował się, że utracił nie tylko żonę i córkę, ale i zdobyte z takim trudem pieniądze. Dopiero pół roku później odkrył, że domowy „schowek” oraz bankowa lokata zostały całkowicie opróżnione. Nie miał żadnych wątpliwości, kto za tym stoi i nie pozostawało mu nic innego, jak sprawę zgłosić organom ścigania.

Był świadomy tego, że żonę utracił już bezpowrotnienie chciała nawet słyszeć o powrocie do domu. Postanowiła ułożyć swoje życie na nowo. Co do odzyskania dziecka i pieniędzy również miał duże wątpliwości, bowiem Karolina wcale nie zaprzeczała, że zabrała pieniądze.

Utrzymywała jednak, iż nie popełniła przestępstwa, bo volkswagen należał do niej, a pieniądze ze skrytki i z lokaty były jej potrzebne do utrzymania jej i dziecka. Twierdziła, że prawie wszystkie już wydała. Wszystko wskazywało na to, że porozumienia w tej sprawie nie będzie i rozstrzygnięcie należy do sądu. Prokurator nie pozostawił złudzeń, oskarżając Karolinę o kradzież z włamaniem, za co kodeks karny przewiduje karę pozbawienia wolności do 10 lat, a ze względu na ciąg zdarzeń kara ta może być jeszcze wyższa.

 

Marcin Kana

Personalia oraz niektóre nazwy zmieniono.

< 1 2

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze

[fbcomments]