Apteka Petera S. w Bottrop w Zachodnich Niemczech należała do grupy 200 placówek, które miały uprawnienia, aby sporządzać preparaty przeciwko nowotworom. „Pomysłowy” aptekarz szybko wpadł na pomysł, jak na tym zarobić. Oryginalne lekarstwa rozcieńczał wodą, zaś od kas chorych otrzymywał pełny zwrot kosztów. Sfałszowane leki trafiły do 4,6 tys. pacjentów, a nieuczciwy aptekarz podobno zarobił na tym procederze 2,5 mln euro! Wpadł, bo księgowy w aptece zwrócił uwagę na różnice między wartością sprowadzanych składników a kwotami rozlicznymi przez aptekarza z kasami chorych. Za oszustwa grozi mu 10 lat więzienia.

Jak poinformowała prokurator generalna Nadrenii Północnej – Westfalii  Anette Milk , „nie znane są dotąd motywy działania” Petera S, który nie ustosunkował się do stawianych mu zarzutów. Obok tysiąckrotnych ciężkich przypadków łamania ustawy o lekach oraz oszustw w rozliczeniach, farmaceucie zarzuca się także usiłowanie w 27 przypadkach uszkodzenia ciała. Peter S. musi się liczyć też z oskarżeniami z powództwa cywilnego. Prawniczka Sabrina Diehl z Marl przygotowuje w imieniu jej klientów, byłych pacjentów oraz ich rodzin, powództwo o zadośćuczynienie i odszkodowanie. Jak oświadczyła prawniczka specjalizująca się w prawie medycznym, w przypadku takich aptek zawodzą, lub w ogóle nie działają, rutynowe kontrole. Minister zdrowia Nadrenii Północnej – Westfalii Karl-Josef Laumann (CDU) zapowiedział poprawę systemu kontroli.

Jak długo potrwa proces aptekarza z Bottrop, nie wiadomo. Kara za tak ciężkie przewinienia może wynieść do 10 lat więzienia. Prokuratura zabezpieczyła majątek Petera S. Wniesiono również wniosek o zakaz wykonywania przez niego zawodu.

Aptekę „Alte Apotheke” prowadzi obecnie matka oskarżonego. Jednak w aptece nie wykonuje się już więcej indywidualnych lekarstw hamujących wzrost nowotworów.

źródło: dw.com/pl

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze