Rzecz miała miejsce przy ulicy Piotrkowskiej. Do nieoznakowanego radiowozu podjechało audi, w środku było czterech mężczyzn.

Kierowca uchylił szybę i zapytał siedzących w radiowozie, czy nie mają tzw. fifki, czyli sprzętu do palenia marihuany. Policjanci ujawnili, kim są, a następnie przeszukali audi oraz jego pasażerów. Jeden z nich miał przy sobie torebkę z marihuaną, a kolejną odnaleziono w samochodzie. Po testach na trzeźwość okazało się, że cała czwórka była pod wpływem alkoholu, a w organizmie kierowcy dodatkowo wykryto narkotyki. 31-latkowi odebrano prawo jazdy. Ze swoich czynów będzie musiał tłumaczyć się przed sądem. Grozi mu do 2 lat pozbawienia wolności. On i jego dwaj koledzy odpowiedzą też za posiadanie nielegalnych substancji. Za to mogą dostać 3 lata.

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze