Arszenik to środek powszechnie stosowany do tępienia myszy i szczurów. Znany był już w starożytności jako jedna z najskuteczniejszych metod pozbycia się przeciwnika.

To wtedy uczeni zauważyli, że dosypany do potraw nie zmieniał ich smaku, natomiast miał zabójcze działanie. Po podaniu działał bardzo powoli. Wywoływał najpierw bóle brzucha, nudności czy biegunkę, które traktowano jako choroby i nie wiązano ich z trucizną. Nie bez powodu arszenik nazywany jest królową trucizn i trucizną królów. To dlatego na dworach starożytnych władców było stanowisko tzw. testatora pożywienia, którego zadaniem było próbowanie potraw przed ich podaniem na stół.

Arszenik często podawano też w małych dawkach przez dłuższy czas. Wówczas ofiara powoli podupadała na zdrowiu. Rozwijała się m.in. cukrzyca, nowotwory i choroby serca. Prowadziło to do śmierci „na raty”, która trwała miesiące, a nawet lata.

Podejrzewa się, że arszenik przyczynił się do śmieci Napoleona Bonapartego. W latach 60. ubiegłego stulecia przeprowadzono badania, z których wynikało, że Bonaparte był podtruwany przez ostatnie pięć lat życia.

Do zatrucia arszenikiem może dojść nie tylko poprzez jego spożycie, ale również przez absorbcję przez skórę, włosy lub paznokcie, a także przez wdychanie związków arsenu. Na niebezpieczeństwo narażone są osoby, które zawodowo mają kontakt z tą substancją. Niestety są one nawet osiem razy bardziej narażone na raka, zwłaszcza skóry, płuc oraz zatok przynosowych. Jednak taki nowotwór może być przez lata niezdiagnozowany, gdyż między działaniem rakotwórczego arsenu a rozwojem tego typu nowotworu może upłynąć nawet kilka lat. Jest to okres tzw. utajenia choroby. Do najczęściej występujących objawów zatrucia arszenikiem należą: nawracające bóle głowy, metaliczny posmak w ustach, nadmiar śliny w ustach, ciągłe uczucie pragnienia, nadmierne pocenie się, nudności i wymioty, obfita biegunka, uszkodzenie mięśni i ich skurcze, a nawet utrata przytomności. Obecnie arszenik wykorzystywany jest w laboratoriach chemicznych, w stomatologii, hutnictwie oraz przemyśle szklarskim.

 

 

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze