Przemierzając zygzakiem ulice Florydy, zostali zatrzymani do kontroli drogowej. Kiedy tylko funkcjonariusz podszedł do auta, poczuł charakterystyczny zapach marihuany.

Podczas przeszukania znalazł w torebce jednej z pasażerek saszetki z marihuaną i kokainą. O ile do posiadania zioła kobieta przyznała się od razu, kokainy się wyparła. Jak zatem tłumaczyła jej obecność w osobistej torebce?

Dzień jest wietrzny. Narkotyk musiał wlecieć przez okno i wpaść do mojej torebki – usiłowała przekonać policjantów.

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze