Inni trzymają się od niego z daleka, co nie jest specjalnie trudne, bo budynek położony jest w znacznej odległości od innych zabudowań. Legendy mówią, że mieszkało tu niezbyt zgodne małżeństwo. Mąż, kat i psychopata, znęcał się nad swoją żoną.

Zła energia i przemoc, jaka gościła w murach budynku, ponoć pozostała. Inna plotka głosi, że poprzedni właściciel zrezygnował z osiedlania się w tym miejscu, ponieważ ktoś bestialsko zamordował tam jego psy. Podobno tuż po zakupieniu budynku, mężczyzna przyprowadził tam swoje dwa psy, aby pilnowały posesji. Planował solidny remont i bał się, aby ludzie nie rozkradli materiałów budowlanych. Kiedy następnego dnia przyjechał do Głowaczowa w obejściu nigdzie nie było jego ukochanych czworonogów. Zdziwiony tym widokiem, jeszcze nie przypuszczał najgorszego. Kiedy wszedł do środka, zobaczył w jednym z pomieszczeń zamordowane zwierzęta. Były obdarte ze skóry i miały wyciągnięte wnętrzności.

     Owiany tajemnicą i naznaczony bardzo złymi mocami jest także jeden z domów w Wieliczce, usytuowany przy ul. Dobczyckiej. Podobno mieszkał w nim kiedyś człowiek, który dokonywał aborcji, a usunięte płody palił w piecu chlebowym. Faktem potwierdzającym tę legendę, mają być resztki pieca, stojące w kącie jednego z pomieszczeń.

Kolejna mroczna historia związana jest z budynkiem przy ul. Witkowickiej w Krakowie, który został zbudowany jeszcze przed II wojną światową. Miejscowi mówili wówczas na to miejsce Łysa Góra. Rzeczywiście było tam pusto, a nowo powstały dom był jedynym tam stojącym. Jego gospodarza, tuż po wojnie, znaleziono zastrzelonego przy drodze. Kolejna właścicielka, młoda matka, mieszkała tutaj z trzema córkami. Brakowało męskiej ręki, ponieważ mąż i ojciec zostawił rodzinę i wyjechał do Stanów Zjednoczonych. Samotna kobieta powiesiła się w stodole. Wtedy ludzie zaczęli gadać, że nie ma szczęścia w tamtych murach. Matka samobójczyni próbowała sprzedać posesję z zabudowaniami, ale nie było to takie proste, ponieważ co zgłosił się kupiec, to sąsiedzi opowiadali mu, że to domostwo po wisielcu…

Nawiedzone bywają nie tylko stare domy, ale i mieszkania. Jedno z nich znajduje się w budynku przy ul. Starowiślnej w Krakowie. Kiedyś była tam pracownia malarska, ale po pewnym czasie lokum przekształcono na mieszkanie do wynajęcia. Zamieszkała tam młoda rodzina, jednak nie zagrzali za długo miejsca. Uciekli, bo ponoć kobieta widywała tam przedziwne rzeczy…

 

Anna Jagodzińska

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze