Płomienny romans rozpoczął się niczym najpiękniejsza bajka. Ich miłości sprzyjała nawet sceneria urokliwej Wenecji. Ewa, młodziutka studentka trafiła do Włoch na praktyki wakacyjne. Odbywała je w międzynarodowym biurze. Piękna Polka szybko wpadła w oko Mustafie, który został z Niemiec oddelegowany do pracy w weneckim oddziale firmy.

– Cześć. Jestem Mustafa. Pójdziesz ze mną po pracy na kawę? – zagadnął po polsku w czasie przerwy obiadowej. Ewa ucieszyła się z tej propozycji. Czuła się wyobcowana w nowym miejscu. Jednak była zbyt nieśmiała, aby pierwsza zawierać znajomości. A tu przystojny obcokrajowiec, w dodatku mówiący po polsku, zaprosił ją na kawę.

Czarnowłosy i ciemnobrewy mężczyzna nie ukrywał swojego tureckiego pochodzenia. Twierdził jednak, że jego matka jest Niemką, a on wychował się w tolerancyjnej rodzinie o proeuropejskim nastawieniu. Oczarował Ewę swoją galanterią. Codziennie przynosił jej kwiaty, zabierał na romantyczne spacery i kolacje przy świecach. W wolne od pracy dni chętnie pokazywał urokliwe zakątki Włoch. Wkrótce stali się nierozłączni.

Wprawdzie Ewa obawiała się związku z mężczyzną o odmiennej kulturze, ale w końcu uległa jego zalotom. Tym bardziej, że Mustafa nie sprawiał wrażenia fanatycznego muzułmanina. Nie stronił od alkoholu. Nie przestrzegał postu. Pokochała przystojnego Turka z całego serca. Z przerażeniem odliczała dni do końca swojego stażu. Mustafa przekonał ją, aby nie wracała do kraju i została wraz z nim we Włoszech.

 

Czekaj na mnie, bo cię zabiję!

Początkowo zakochani rozmawiali ze sobą po polsku. Mustafa nauczył się naszego języka jeszcze w Niemczech. Jego biuro często prowadziło interesy z Polakami. Ewa znała dość dobrze angielski, ale jej ukochany nie mówił w tym języku. Wkrótce błyskotliwa Polka postanowiła nauczyć się dla Mustafy niemieckiego. Po półrocznej znajomości musieli się rozstać, ponieważ Mustafa wracał do Niemiec. Ewa postanowiła wyjechać do Polski.

– Będę do ciebie pisał. Nic się nie bój. Kocham cię! – gorąco zapewniał Ewę Turek.

Szybko wyszło na jaw, że to nie tęsknota za krajem, czy rodziną, ciągnęły go do Niemiec. Miał do odsiedzenia w więzieniu półroczny wyrok. Kiedy Ewa dopytywała, za co został skazany, twierdził, że za błahostkę i wykręcał się od odpowiedzi.

Z więzienia pisał do Ewy pełne miłosnych zapewnień listy. Czasami jego wyznania były pełne gwałtownych emocji. Groził wówczas w listach Ewie, że popełni samobójstwo, jeśli ona go opuści. Nie ukrywał też, co może ją spotkać, jeśli znajdzie sobie innego mężczyznę. Pisał w listach: „zabiję cię, jeśli nie będziesz na mnie czekała”.

Polce nie podobały się te groźby, ale nie traktowała ich poważnie. Kładła je na karb tureckiego temperamentu. Zwłaszcza, że ani myślała o odejściu od przystojnego obcokrajowca. Kochała go z całego serca i nie wyobrażała sobie życia bez niego.

 

Raz brutal, raz romantyk

Po opuszczeniu przez Mustafę więzienia, polsko – turecka para zamieszkała w Niemczech. Z dnia na dzień Turek z romantycznego kochanka przemienił się w drażliwego awanturnika. Co gorsze całe dnie i wieczory nie było go w domu. Zamykał Ewę samą w mieszkaniu. Nie mogła nigdzie wychodzić, ani z nikim się spotykać. Nie mówił, kiedy wróci, co będzie robił. A kiedy przychodził do mieszkania wszystko mu się nie podobało. Narzekał na jedzenie przygotowane przez Ewę, wyśmiewał jej słowiańską urodę. Był zgryźliwy i dokuczliwy. Po kilku miesiącach wspólnego życia Ewa miała dosyć samotności i awantur. Postanowiła wrócić do Polski. Zwłaszcza, że w trakcie pobytu w Niemczech Mustafa nie przedstawił jej swojej rodzinie, ani nie podejmował rozmów dotyczących ich wspólnej przyszłości. Kiedy Mustafa zobaczył, że Ewa pakuje walizki i chce odejść, jego miłość nagle odżyła. Znowu zapewniał o swoim uczuciu, był czuły i delikatny. Polka jednak postawiła na swoim. Wróciła do rodzinnego miasta. Kontynuowała studia. Rozglądała się w kraju za pracą. Odnowiła zerwane przyjaźnie.

Wówczas turecki narzeczony przyjechał do Polski. Pierwsze dni były cudowne. Mustafa oczarował i przekonał do siebie rodzinę Ewy. Jednak już po kilku tygodniach obcokrajowiec wrócił do swoich przyzwyczajeń. Znowu znikał na całe dnie z domu. A nawet, kiedy spędzał czas z Ewą, to ciągle narzekał na pobyt w Polsce.

– Nudzę się. Tu nawet nie ma dobrej dyskoteki, czy pubu. Przywiozłaś mnie do jakiejś obskurnej dziury. To przez ciebie muszę tu gnić! – krzyczał ze złością do Ewy.

 

Za dużo nas dzieli

W końcu młoda kobieta miała dość jego narzekań. Postanowiła wrócić z ukochanym do Niemiec. Chciała jeszcze raz spróbować ułożyć wspólną przyszłość. Jednak i tam ich życie było nie do zniesienia. Kłócili się o każdy drobiazg. Mustafa coraz częściej okazywał Polce znudzenie. Bywał wulgarny i okrutny.

– Jesteś tanią, polską dziwką! Nikt cię nie chce! Powinnaś mnie po stopach całować, że cię wziąłem! – ubliżał Ewie coraz częściej. Wprawdzie po takich wybuchach przepraszał dziewczynę namiętnymi pocałunkami lub przynosił kwiaty, ale coraz częściej zdarzały mu się złe dni.

W końcu miała dosyć poniżania.

– Nie możemy być razem. Za dużo nas dzieli. Wracam do kraju – oznajmiła kochankowi i nie czekając na jego reakcję wsiadła do pociągu.

Nie minęło nawet kilka tygodni, kiedy Mustafa zaczął ją zadręczać telefonami, listami, esemesami. Znowu gorąco zapewniał ją o swojej miłości.

– Nie mogę bez ciebie żyć. Wybacz mi. Wróć do mnie – błagał do słuchawki. Telefonicznie zamawiał dla niej naręcza kwiatów. Kilka razy niespodziewanie pojawił się przy jej domu rodzinnym, aby osobiście wyznać miłość. Tym razem Ewa pozostała nieugięta.

1 2 3>

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze