Sporo miejsca dla pasażerów. Szerokie, wygodne fotele z białymi zagłówkami. Sasnal dużo wcześniej kupił bilet, wybrał przedział i miejscówkę przy oknie. Jechał do sanatorium podładować akumulatory. Dbał o siebie, chociaż potrafił się zabawić.

Wolne to miejsce? – jakiś głos przerwał jego życiowe rozważania. Głos należał do kobiety. Czterdziestka, najlepszy wiek… – Sasnal jednym spojrzeniem oszacował powabne kształty pasażerki.

Jak najbardziej wolne – zachęcił i odruchowo podniósł się, żeby pomóc kobiecie umieścić bagaż na półce. Ale ta podziękowała, parasolkę położyła na półce, a torebkę obok siebie na fotelu.

Po chwili do przedziału wszedł młody człowiek. Położył plecak na półce.

Express ruszył, a razem z nim Sasnal – do wagonu restauracyjnego. Machnął dwa kieliszki na dobry początek wyprawy. Zapłacił gotówką, zostawił napiwek. Miał gest.

Po powrocie do przedziału z fantazją zagadnął pasażerkę:

Pani daleko, może do Kołobrzegu, na wczasy? Bo ja właśnie tam się wybieram.

Kobieta zaprzeczyła. Młody człowiek ledwie oderwał wzrok od telefonu.

Sasnal dowiedział się od pasażerki, skąd pochodzi, dokąd jedzie… Próbował namówić na kawę w wagonie restauracyjnym, ale po stanowczym „nie” rozmowa przestała się kleić. W przeciwieństwie do oczu Sasnala. Czy to jednostajny stukot pociągu, czy lampki koniaku spowodowały, że zapadał drzemkę. Zdjął marynarkę, umościł się wygodnie w fotelu…

Przebudzenie było gwałtowne. Pociąg przyhamował, Sasnal poleciał na siedzenie naprzeciwko. Chciał przepraszać pasażerów, ale nie miał kogo. Był sam w przedziale. Wyjrzał przez okno. Węzeł przesiadkowy Iława. Na peronie mignęła mu sylwetka młodego człowieka z przedziału. Towarzyszka podróży powinna jechać dalej tym pociągiem, ale jej też nie było w przedziale…

Sasnal pomyślał, że kawa postawi go na nogi. Sięgnął po portfel do kieszeni marynarki. Była pusta…

Okradli mnie! Łapać złodzieja! – ryknął szybciej niż pomyślał.

– Panie, co się stało? – zapytał przechodzący obok konduktor.

– Wstyd powiedzieć, zdrzemnąłem się. Wtedy musieli mnie okraść. Dwie osoby jechały w przedziale. Pani około czterdziestki i chłopak z telefonem. O ten, łapcie go! – pokazał palcem na młodego człowieka, który zatrzymał się na wrzask Sasnala. Konduktor przywołał go do pociągu.

Mogło tak być – wtrącił podróżny stojący blisko przedziału. – Widziałem jak chłopak nachyla się, jakby po coś sięgał.

Po plecak sięgałem, jak wychodziłem z przedziału. Niczego nie ukradłem – bronił się chłopak. – Ten pan wychodził się napić, pewnie w barze zgubił pieniądze, a teraz niewinnego oskarża!

Pan zaczeka, wezwę patrol policji – zarządził konduktor.

Postój przedłużał się. Pasażerowie zaczynali się awanturować.

W przedziale była jeszcze kobieta z parasolką. Może to ona zabrała moje pieniądze – miotał się Sasnal.

Usłużni pasażerowie donieśli, że ktoś taki wysiada z sąsiedniego przedziału.

To skandal – oburzyła się pasażerka. – Nie mogłam znieść końskich zalotów starego dziada. Na wczasy naciągał! Napił się, a potem chrapał! Też jadę na wczasy, ale moja noga w tym pociągu nie postanie.

Kobieta trzymając torebkę i parasolkę, zaczęła przeciskać się do wyjścia.

Chwileczkę – powiedział konduktor. – Zechce pani jednak zaczekać na przybycie policjantów.

Dlaczego konduktor nie pozwolił pasażerce na opuszczenie pociągu?

Rozwiązanie zagadki kryminalnej na kolejnej stronie.

1 2>

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze