Ja nie jestem oszustem! To skorumpowany prokurator pójdzie za kratki! – grzmiał tubalnym głosem oskarżony Kazimierz W., czekając na korytarzu warszawskiego sądu na wejście na salę rozpraw.

Młoda aplikantka, występująca jako tzw. substytut w imieniu kancelarii adwokackiej, której W. był klientem, milczała zakłopotana. Jej wcześniejsze próby uciszenia tego potężnego, hałaśliwego mężczyzny spełzły na niczym. Nie dość, że krzyczał, to jeszcze zrywał się z ławy, walił laską o podłogę albo wymachiwał nią w powietrzu.

W drzwiach sali rozpraw pojawiła się protokolantka, aby obwieścić rozpoczęcie rozprawy. I nagle u rozjuszonego W. doszło do niezwykłej metamorfozy. Słaniając się, w pozycji pochylonego do ziemi starca, doczłapał się do ławy oskarżonych, na którą opadł bezsilnie.

– Bardzo proszę – zwrócił się zamierającym głosem do sędziów – o wezwanie na salę lekarza. Mam uszkodzony kręgosłup, w każdej chwili mogę się znaleźć na stole operacyjnym.

– Panie W. – przewodniczący składu sędziowskiego zwrócił się do oskarżonego – już od kilku miesięcy torpeduje pan postępowanie procesowe, demonstrując, jak bardzo jest chory. Tymczasem badania biegłych kilku specjalności: neurologa, gastrologa, kardiologa wykazały, że może pan uczestniczyć w procesie.

  1. nagle odzyskał siły i krzyknął tubalnym głosem.

– Domagam się przerwania procesu, żądam zmiany prokuratora. Wniosek został przesłany do sądu, jestem gotów złożyć obszerne wyjaśnienie mojej decyzji odsunięcia tego pana od sprawy, bo jest skorumpowany.

– Przede wszystkim proszę wstać, teraz słuchamy – sędzia pouczył oskarżonego.

– Obecny tu prokurator – wyjaśniał W. – celowo utrudniał mi składanie zeznań w śledztwie, abym nie mógł skorzystać z dobrodziejstwa art. 60. (o tzw. małym świadku koronnym – przyp. HK). – Chciałem, aby dalsze prowadzenie mojej sprawy przejęło CBA, bowiem oskarżyciel publiczny szantażem zmuszał mnie do dobrowolnego poddania się karze. Ja już złożyłem odpowiednie doniesienie do nadzorującej go instytucji. Ale jestem gotów zapomnieć o tym wszystkim, jeśli dostanę wyrok 4 lat. W przeciwnym razie domagam się odsunięcia tego oskarżyciela publicznego od mojej sprawy.

– Dzisiejsze zawiadomienie pana zostanie wysłane do prokuratury okręgowej jako prywatne doniesienie. To w żaden sposób nie przeszkadza w prowadzeniu procesu – wyjaśnił sędzia.

– Tak nie może być, to skandal! – krzyczał Kazimierz W. – Ja celowo nurzałem się w bagnie przestępstw, nie dla pieniędzy, lecz z myślą o zebraniu dowodów korupcji w sądach i na szczeblu samorządowym. Doprowadziłem do rozbicia w Warszawie 27-osobowej grupy mafijnej bogacącej się na fałszowaniu ksiąg wieczystych, a ten pan (wskazał na prokuratora) nie przyznał mi statusu świadka koronnego.

Oskarżony powołał się na wyrwany z kontekstu wyrok Trybunału Konstytucyjnego, że aby osądzić, trzeba ustalić zamiar sprawcy, po czym udał zasłabnięcie. Rozprawa została odroczona.

Nazajutrz na adres sędziego przyszedł list od Kazimierza W. Pisał: „Proszę Wysokiego Sądu, poważny stan mojego zdrowia, zaawansowany wiek – 64 lata, a także przemyślenia poczynione za kratami w czasie aresztu – wszystko to przekonało mnie o słuszności podjęcia mediacji w celu naprawy szkody. Jest mi wstyd, chcę naprawić zło, które uczyniłem”.

Na kolejnej rozprawie prokurator sprzeciwił się takiemu finałowi postępowania sądowego, z uwagi na dużą liczbę pokrzywdzonych. Pertraktacje finansowe z oskarżycielami posiłkowymi ciągnęłyby się w nieskończoność.

– Mam czym zapłacić! – grzmiał W. z ławy oskarżonych. – Otrzymam ogromny spadek po bracie i ojcu. Utworzę dom kredytowy, który ma zapewnione 20 mln zł dofinansowania.

– Pan już raz wycofał się z mediacji. Zachodzi podejrzenie, że przesłana nam deklaracja, to kolejna próba wydłużania procesu – przypomniał sędzia.

I nie przerwał rozprawy, a spokorniały W. zdecydował się odpowiedzieć na każde pytanie. Wszystko wskazywało na to, że proces nabierze tempa.

O tym jak potoczyła się ta sprawa przeczytasz w październikowym „Detektywie”, w tekście Heleny Kowalik pt. „Fabrykant testamentów”.

Więcej interesujących tekstów o tematyce kryminalnej znajdziesz w najnowszym wydaniu „Detektywa” nr 10/2019 w sprzedaży do 14 października 2019 roku, a także w wersji elektronicznej do kupienia TUTAJ oraz w wersji do słuchania dostępnej TUTAJ.

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze