Życie pokazuje, że również w tej dziedzinie panie nie ustępują mężczyznom i z równą bezwzględnością potrafią łamać serca nieszczęśnikom po to, żeby skutecznie oczyścić ich portfele.

 Jak pokazują historie Moniki, Wiktorii i Katarzyny, kobiety potrafią wykazać się w tej dziedzinie pomysłowością znacznie większą niż płeć brzydsza.

Monika, czyli dziewczyna, co nie chciała Niemca

Ona – Monika S., lat 32. Elegancka, elokwentna, pracująca dorywczo jako opiekunka. Wcześniej przez 3 lata pracowała w Niemczech, dzięki czemu nieźle władała tym językiem. W nieformalnym związku ze starszym o 5 lat partnerem. Lubiła luksus i blichtr, którego aktualny partner nie zapewniał. Nie zrywając z nim, żeby mieć na wszelki wypadek stały punkt oparcia, poszukiwała swojego księcia z bajki. Na krótko wiązała się z różnymi, znacznie starszymi mężczyznami, wyłudzając od nich pieniądze pod pretekstem pożyczki czy wykupienia wspólnych wczasów. Potem znikała.

On – Edwin W., lat 65. Samotny wdowiec, dobrze sytuowany emerytowany inżynier z Monachium. Kilka lat po śmierci żony samotność zaczęła mu doskwierać coraz bardziej i za namową przyjaciół postanowił poszukać odpowiedniej kobiety na towarzyszkę życia.

Ich drogi przecięły się w marcu 2014 roku, kiedy Monika w pewnej niemieckiej gazecie przeczytała ogłoszenie matrymonialne. Edwin poszukiwał partnerki, spokojnej kobiety lubiącej domowe zacisze, gotowej związać swoje życie z 65-letnim kulturalnym mężczyzną. Odpowiedziała na to ogłoszenie, przedstawiając się jako Laura W. i wysyłając fotografię nieznanej kobiety, wyciągniętą z internetu. Do pierwszego spotkania doszło we Wrocławiu. Tyle tylko, że stawiła się na nim nie fikcyjna Laura W., lecz jej rzekoma tłumaczka, która przedstawiła się jako Agata B.

Jak zakończyła się ta historia? Przekonaj się sięgając po sierpniowego „Detektywa”.

Ten i wiele innych tematów poruszyliśmy w najnowszym wydaniu „Detektywa” nr 8/2020 w sprzedaży od 14 lipca 2020, a także w wersji elektronicznej  do kupienia TUTAJ.

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze