Przed Sądem Okręgowym w Krośnie zapadł wyrok w głośnej sprawie sprzed 6 lat. Były mąż 52-letniej pielęgniarki, Janusz G. usłyszał wyrok 25 lat pozbawienia wolności.

Sąd zdecydował też, że mężczyzna trafi na 3 miesiące do tymczasowego aresztu, został też na 10 lat pozbawiony praw publicznych i ma zapłacić 4800 zł kosztów zastępstwa adwokackiego oraz 600 zł kosztów sądowych.
Prokurator nie miał wątpliwości, że Halina G. została zamordowana. Obrońca twierdził, że nie ma na to dowodów.

Adwokat oskarżonego i on sam wnieśli o uniewinnienie.

W dniu zaginięcia 52-latka wróciła po godz. 19 ze szpitala, gdzie pracowała jako pielęgniarka. Wcześniej odwiozła starszego syna na autobus do Krakowa, krótko widziała się z młodszym, który wychodził na imprezę. Wieczorem jeszcze odwiedziła sąsiadów. Na pewno wróciła do domu, bo dzwoniła z telefonu stacjonarnego. Przed położeniem się spać rozmawiała także przez komórkę ze swoim partnerem. Sąd w ustnym uzasadnieniu wyroku przetoczył ustalenia dotyczące nocy, kiedy zaginęła 52-latka. Zdaniem sądu, Janusz G. 5 sierpnia 2014 roku, w Jaśle, działając w zamiarze bezpośrednim pozbawienia życia swojej byłej żony i nie stosując się do orzeczonego wyrokiem Sądu Rejonowego w Jaśle z dnia 18 lipca 2012 roku zakazu zbliżania się do pokrzywdzonej na odległość mniejszą niż 50 metrów, wszedł do jej domu przy ulicy 17- go Stycznia w Jaśle i zaatakował pokrzywdzoną.

Jak opisuje sąd, Janusz G. zadał kobiecie co najmniej dwa uderzenia nieustalonym przedmiotem, powodujące krwawienie z powstałych ran i obezwładnienie pokrzywdzonej.

Po czym opuścił miejsce zdarzenia i udał się po pozostawiony w Jaśle w okolicach ulicy 17- go Stycznia swój samochód dostawczy Ford Transit. Po przyjeździe nim pod dom pokrzywdzonej – opisuje sąd – umieścił kobietę w części ładunkowej samochodu i zadał jej co najmniej jedno uderzenie nieustalonym przedmiotem, skutkujące rozbryzgami krwi z rany. Jak relacjonował sędzia, doprowadziło to do tego, że pokrzywdzona w wyniku działań Janusza G. doznała obrażeń ciała skutkujących zgonem. Następnie wywiózł ciało pokrzywdzonej i ukrył je w nieustalonym miejscu.
Wyrok, który zapadł przed sądem w Krośnie nie jest prawomocny.

Źródło: www.jaslo.naszemiasto.pl

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze